Konkurs „Biżuteria mojej Babci”

biżuteria minimalistyczna

Biżuteria minimalistyczna.

,, Mniej znaczy więcej” te słowa wypowiedział legendarny niemiecki architekt XX wieku Ludwig Mies van der Rohe, jak widać ciągle mają zastosowanie, przekładają się na różne dziedziny sztuki i nie tylko. Dlaczego minimalizm stał się tak popularny?

Minimalizm upraszcza nam życie jest przeciwwagą do nadmiernej konsumpcji. Modne są proste formy, dzięki nim możemy odnaleźć się w pędzie codziennego dnia. Jego zastosowanie znajdziemy w modzie, architekturze a nawet w makijażu. Ja natomiast chciałaby skupić się na biżuterii.

Biżuteria ubiegłych wieków była bogatsza w formie.  Za czasów Królów podkreślała prestiż królewskiej i szlacheckiej władzy. Biżuteria nie były celem samym w sobie, lecz narzędziem władzy pokazywała jej potęgę. Bogato zdobione złote korony, duże srebrne kolie wysadzane kamieniami, widoczne i świecące z daleka. Pierścienie z szerokimi obręczami, utrzymujące wielkie kryształy. To wszystko stanowiło całość, zwiększało autorytet władzy.

Podczas I i II wojny światowej i okresie powojennym, była często kartą przetargową. Miała większą wartość niż pieniądz. Pomagała ludziom przeżyć kolejny dzień.

Z biegiem czasu moda i styl zmieniały się. W latach 90 zaczęły królować tanie ozdoby, które często szły w ilość, a nie, w jakość wykonywanej biżuterii. Plastik, który tak łatwo i tanio można było wyprodukować był podstawowym materiałem do realizacji projektów. Bardzo kolorowe, często nieprzemyślane łączenia pokazywały bezguście, a nie piękno wyrobów.

W dzisiejszych czasach możemy spotkać się z każdym rodzajem biżuterii od bardzo drogich np. z diamentami po bardzo tanie wykonane z plastiku, czy metalu. Formy są różne, ale wszystkie oznaczają się mniejszym bogactwem zdobień niż kiedyś. Wyróżnia je minimalizm i personalizacja. Zakładamy na siebie prosty klasyczny strój i podkreślamy go prostą, ale pasującą do wszystkiego biżuterią. Nic skomplikowanego, ale czas, jaki oszczędzamy przy doborze stroju jest bezcenny. Stawiamy na jakość wykonania. Biżuterie zrobioną z tanich materiałów zostawiamy naszym dzieciom, a same wybieramy srebro, czy złoto.

Agnieszka Kowalczyk

 

Konkurs „Biżuteria mojej Babci”

biżuteria minimalistyczna

Marka Elixir ufundowała dla czytelniczek Kobiecych Pasji niespodziankę, jest nią magiczna, minimalistyczna pozłacana bransoletka, pięknie zapakowana widoczna na zdjęciu.
Zapraszamy do konkursu, aby zdobyć nagrodę wystarczy w komentarzach napisać kilka zdań o biżuterii Babci. To będą na pewno ciekawe historie.
Najciekawsza wypowiedź w ocenie redakcji Kobiecych Pasji zostanie nagrodzona. Rozstrzygnięcie konkursu 20 maja 2017 r.  nazwisko zwycięzcy zostanie opublikowane na stronie.

Zapraszamy do udziału i życzymy powodzenia.

Więcej wyrobów marki Elixir znajdziesz na stronie www.facebook.com/elixir.mb/?fref=ts

 

3,655 total views, 1 views today

11 thoughts on “Konkurs „Biżuteria mojej Babci”

  1. Nie przypominam sobie mojej babci ubranej w drogocenną biżuterię.To właśnie biżuteria i porcelana były podczas wojny zamieniane na jedzenie.Siódemka dzieci do wykarmienia w tamtych czasach to było nie lada wyzwanie!Z biżuterii została tylko jedna broszka.Bursztynowa róża oprawiona w srebro.To ona jest u mnie najcenniejszą rzeczą ,jak posiadam,bo jest świadectem niezbyt łatwej historii mojej rodziny!

  2. Babcia była kochaną i wspaniałą osoba,przeżyła jedną i drugą wojnę światową,niestety biżuteria w czasie wojny zaginęła,zresztą nikt o tym nie myślał,ważniejsze były inne priorytety,fajnie byłoby mieć choć jeden pierścionek lub naszyjnik po niej ale trudno,i tak cenniejsze było dla mnie to że była,fajnie było słuchać jej rad i opowieści,to cenniejsze niż złoto czy srebro,pamięć o niej jest dla mnie najlepszą i najcenniejsza „biżuterią”jaką mam i noszę w sercu…

  3. Wśród biżuterii odziedziczonej po babci najcenniejsza jest złota ślubna obrączka. Nie jest to zwyczajny, złoty krążek, a rodzinna pamiątka, która od kilku pokoleń przechodzi z matki na córkę, zamyka w sobie dzieje kilkunastu panien młodych…

  4. Moją Babcię znam jedynie z czarno białej fotografii. Skromna, o pięknych, ogromnych i błyszczących niczym czarny onyks oczach. To właśnie oczy uchodziły za jej biżuterię. Można było z nich wyczytać piękno, dobroć i życzliwość, o czym w czasie wojny przekonała się nie jedna osoba. Z materialnej biżuterii Babcia nie posiadała nic cennego. Jedyna rzecz, która została i zawsze mnie wzrusza, to duży porcelanowy koralik koloru kości słoniowej, o nieregularnych kształtach, przypominający płatki kwiatu. Delikatny i skromny , jednocześnie piękny i nieprzemijający- jak Ona…

  5. moja babcia zawsze, ale to zawsze miała na sobie złote kolczyki z czerwonym kamieniem. mówiła, że to prezent od dziadka – jedyna pamiątka po nim. ostatnio trochę chorowała i nie była w stanie ich samodzielnie założyć, więc musiałam to zrobić ja – nie była w stanie usiedzieć bez nich. my dziś nie zawsze aż tak przywiązujemy się do biżuterii…

  6. Moja babcia miała kolekcję pierścionków. Na codzień ich nie zakładała , ale kiedy jej bracia (trzech) i siostra oraz przyjaciółki z mężami pojawiali się w domu na cotygodniową partyjkę remibrydża, cały skarbiec lądował na jej palcach. Mówiła , ze przynoszą jej szczęście. Uwielbiałam przyglądać się grającym, wszyscy byli wystrojeni, wyfryzowani, pachnący i obwieszeni klejnotami. Większość biżuterii pochodziła ze Związku Radzieckiego. Moim ulubionym pierścionkiem Babci był piasek pustyni oprawiony w maleńkie złote kwiatuszki, ależ on się mienił … wszystkie pierścionki zostały skradzione … buuuuu

  7. Moja babcia była Ślązaczką, dumną ze swoich korzeni. Często chodziła w stroju ludowym, którym się szczyciła. Jej biżuterią były pięciorzędowe czerwone, drewniane korale, na których zawieszony był tzw. krzyżyk matki – polki. Wykonany był z dmuchanego złota – pustego w środku, podobno niewielu artystów potrafiło go zrobić, na którym zamontowano różyczkę.

  8. Moja babcia bardzo ceni sobie złotą biżuterię przechodzącą z pokolenia na pokolenie. Piękne obrączki, wisiorki, kolczyki mają ten niezwykły charakter, który ciężko dostrzec w dzisiejszych błyskotkach. Kiedyś nie rozstawała się z broszką wysadzaną błękitnymi kryształkami. Zawsze potrafiła dobrać do niej odpowiednie ubranie, kolczyki. Na prawde elegancka kobieta lubiąca nieraz minimalistyczne, złote dodatki. Mało teraz tak kobiecych osób. Babcia do tej pory nosi ciągle jedne, te same skromne kolczyki, które ona dostała na komunię. Widać, że są dla niej warte więcej niż niejeden inny drobiazg.

  9. Biżuteria zdobi,dodaje szyku,a niekiedy wyraża osobowość.Moja babcia Zosia odkąd pamiętam zawsze nosiła kolczyki.Mimo,że w tamtych czasach była jedną z niewielu,to po dziś dzień jest konsekwentna i przozdabia się w ten sam sposób.W jej uszach zawsze są większe modele złote,albo srebrne z kolorowym oczkiem,kamyczkiem.Jako dziecko wzbudzały we mnie zachwyt i przyciągały wzrok.Niekiedy przytulając się do babci zachaczałam swetrem o jej uszne ozdoby.Było trochę krzyku,a potem śmiechu przy uwalnianiu się z kolczykowego uścisku.Babcia zawsze kojarzy mi się z kolczykami.Swoją miłość do mnie i do nich często wyrażała obdarowując mnie na szczególne okazje kolczykami z oczkiem.Za to dziś ,,puszczam do jej oczko” i jestem jej wdzięczna za miłe kolczykowe wspomnienia i prezenty.

  10. Nigdy nie miałam okazji poznać swojej Babci, bo umarła wiele lat wcześniej, tuż przed moim urodzeniem. Choć mam po niej zaledwie kilka zdjęć, to często jestem do niej porównywana. Zawsze emanowała niezwykłą skromnością i prostotą, co czyniło ją niezwykle wyjątkową. Podobno nie nosiła zbyt wiele biżuterii, ale charakterystyczny był dla niej łańcuszek z krzyżem świętym, ponieważ była osobą bardzo wierzącą, wybaczającą wszystko wszystkim. Jest moim wzorem i naprawdę chciałabym być taka, jak ona.

  11. Pierwszym pomieszczeniem, do którego wchodziło się u mojej babci była kuchnia-serce całego mieszkania. Po otwarciu drzwi człowieka uderzał zapach tyle co upieczonego ciasta lub chleba. Babcia na co dzień była przykładną panią domu, dbała o czystość i krzątała się po swojej przytulnej kuchni. Na palcu nosiła złotą obrączkę, której nie zdjemowała nawet przy ugniataniu ciasta a na uszach okrągłe zlote kolczyki z błyszczącą perełką, mówiła że po wojnie kupiła je u „ruskich” na targu… były śliczne a wraz z jej okrąglutką buźką tworzyły jakąś nieodłączną całość.
    Tak jak wspomniałam, babcia w swoim domu dawała z siebie wszystko żeby być jak najlepszą żoną, babcią i kucharką ale gdy wychodziła na miasto, po zakupy lub na ploteczki zamieniała się w prawdziwą modnisię. Czerwona szminka, kwiecista, jedwabna koszula i zawsze jakiś drobiazg na szyję, który dobierała do swojego ubioru. W swoim różowym przedpokoju trzymała dużą szkatułkę a w niej prawdziwe skarby: korale, perły i wiele innych świecidełek. Gdy byłam dzieckiem i dniami przesiadywałam w jej przepełnionym cieple domu to drewniane pudełeczko zawsze najbardziej przykuwało moją uwagę. Babcia często wyciągała swoje ozdoby i opowiadała mi ich historię. Historię drobnych, czerwonych koralików które dostała od dziadka jeszcze kiedy ubiegał się o jej względy. Historię białych pereł, które nosiła na każdą większą uroczystość… już jako dziecko te opowieści niezwykle mnie fascynowały a teraz gdy o nich wspominam to wiem że pod tymi opowiastkami o jej biżuterii kryła się historia jej życia. Nie wiem co stało się z biżuterią babci po jej śmierci ale gdy niedawno przeglądałam nieduże pudełko, z jej drobnymi rzeczami, które wzięła moja mama na znak pamiątki, w jednej ze skórzanych sakiewek, pośród kolorowych, szklanych kamyczków znalazłam piękną, złotą bransoletkę z kolorowaną różyczką. Od razu zapytałam mamy czy wiedziała o tej bransoletce, ona zaprzeczyła i stwierdziła że jeżeli ja ją znalazłam to babcia chciała abym właśnie ja ją miała. Od tamtej pory ta bransoletka dumnie obejmuje mój nadgarstek i niejednokrotnie przypomina mi o mojej kochanej babci o dwóch twarzach, wspaniałej pani domu i eleganckiej modnisi.

Dodaj komentarz

Why ask?