Agnieszka Lingas-Łoniewska

Agnieszka Lingas-łoniewska

Jak to jest napisać książkę i stać się sławną pisarką, czy do tego trzeba się przygotować, czy to dzieje się z dnia na dzień. Nieraz czytając wspaniałe książki zastanawiałam się jaką trzeba mieć wyobraźnię a może dużo przeżyć żeby napisać takie historie. Czy proces twórczy to droga przez mękę czy chwila przypływu natchnienia. Rąbka tajemnicy uchyla nam Agnieszka Lingas-Łoniewska pisarka autorka poczytnych powieści.

Skąd czerpiesz inspiracje i pomysły do swoich książek?

Pomysły pochodzą zewsząd. Z każdej przeżytej chwili, z zasłyszanej opowieści, z oglądniętego filmu, przeczytanej książki, telewizyjnego newsa, czerpię je po prostu z życia, ze świata mnie otaczającego. Wystarczy chwila, moment, iskra i wpadam na jakąś koncepcję, zapisuję ją, potem pracuję nad nią i tak powstaje człon nowej historii. Inspiracją jest na pewno muzyka, gdy zakładam słuchawki i słucham moich ulubionych kawałków, wówczas łatwiej mi się pisze, obrazy same przesuwają się w głowie i niemal samodzielnie układają się w słowa, zdania, wersy. W moich książkach umieszczam „play listę”, aby czytelnicy wiedzieli, co mnie inspirowało przy pisaniu kolejnych rozdziałów.

Czy bohaterowie Twoich książek  mają swoje prototypy w rzeczywistości ?

Czasami użyczam im imion lub wyglądu moich przyjaciół. Ale historie, które opisuję, są zawsze wytworem mojej wyobraźni.

Jeśli możesz, opowiedz o tym, jak wygląda proces twórczy?anieszka lingas-łoniewska

Najpierw jest ta wspomniana wcześniej „iskra”. Gdy rozpali w mojej głowie pomysł, wówczas rozpisuję wszystko ze szczegółami. Najpierw tworzę bohaterów, ożywiam ich, uplastyczniam, nadaję ludzkie cechy, tworzę wygląd, charakter, nadaję im wyrazu i osobowości. Gdy to już mam, wówczas rozpisuję główne wątki tworząc typowy konspekt powieści. Tak lepiej mi się pisze. Co oczywiście nie oznacza, że wszystko idzie wedle założonego planu. Nigdy tak nie jest, gdyż zdarza się, że dany bohater przejmuje stery i wówczas cały plan musi ulec pewnemu przeobrażeniu. Ale to w tym wszystkim jest chyba najlepsze, że nigdy nie wiadomo co się wydarzy. Że ogólny zarys wątków jest znany, ale zawsze może pojawić się coś lub ktoś, kto zaburzy ten proces. I wówczas… zaczyna się prawdziwa zabawa. Jazda…;)

Masz już pomysł na kolejną książkę, a jeśli tak to co będzie tematem przewodnim ?

Książka, do której teraz tworzę plan, a zacznę pisać po wakacjach, będzie dramatem, opartym na kiedyś zasłyszanej historii. Oczywiście wykorzystam tylko jeden wątek, który mnie zainteresował, a który będzie stanowił trzon całej opowieści. Nie zabraknie w niej wątków kryminalnych, a raczej mafijnych, zranionych uczuć, upadłej matki i ludzi, którzy szukają swojego miejsca w świecie, a którzy ciągle podejmują błędne decyzje. Roboczy tytuł, to „Lepsze jutro”, a myśl przewodnia to cytat z Oscara Wilde’a „Życie jest jednym wielkim rozczarowaniem”.

anieszka lingas-łoniewskaJak to się w ogóle stało, że zostałaś pisarką?

Raczej młodą, nieopierzoną jeszcze pisarką. Tak lepiejJ A jak to się stało? Tak bardzo prozaiczne, że bardziej już być nie może. Od dziecka tworzyłam różne historie, wymyślałam, zabijałam swoimi pomysłami, mordowałam wyobraźnią. I obiecywałam, może groziłam… że kiedyś napiszę książkę;) I pod koniec 2008 roku zaczęłam poważniej się do tego przymierzać, najpierw publikowałam w Internecie, a potem zachęcona i wspierana przez przyjaciół, postanowiłam spróbować swych sił i wydać książkę. Związałam się z gdyńskim wydawnictwem Novae Res, z którym obecnie mam długofalową umowę i w styczniu 2010r. ukazał się mój debiut „Bez przebaczenia”.

Pierwsza twoja książka została wydana stosunkowo niedawno dwa lata temu , potem były kolejne trzy, czy to jakoś zmieniło twoje życie?

Na pewno spowodowało, że trochę musiałam przewartościować to, co do tej pory robiłam. Zmieniła się też organizacja czasu pracy, jak ja lubię to nazywać. Bo oprócz pisania, pracuję także zawodowo, mam rodzinę, dom, bliskich, którzy także musieli się nauczyć tej nowej Agnieszki, która albo pracuje, albo pisze, albo jeździ na spotkania. Gdyby nie wsparcie rodziny i przyjaciół, mogłoby być bardziej drastycznie,  a tak jakoś łagodnie przeszliśmy ten proces przemiany. Poza tym, dzięki temu poznałam mnóstwo fantastycznych osób, które od ponad trzech lat są ze mną, wspierają, motywują, wyciągają z dołów i zawsze mogę na nich liczyć. Poznałam również świetnych ludzi, którzy także piszą i wydają, z kilkoma z nich już spotkałam się osobiście i są to naprawdę niesamowite osoby. Mamy taką małąanieszka lingas-łoniewska grupę wsparcia, gdzie można powymieniać się doświadczeniami, pożalić, poradzić. I to jest w tym wszystkim chyba najlepsze.

Jak godzisz obowiązki domowe, zawodowe z pisaniem? Czy w przyszłości chciałabyś zająć się tylko pisaniem?

Oczywiście, że jest to moje marzenie, ale jestem na początku tej drogi, więc w tej chwili może to tylko pozostać w sferze planów. Obowiązki jakoś godzę, ta słynna organizacja czasu pracy, ale poważnie… Gdyby nie mąż, rodzice i dzieci, które już są dosyć duże, wówczas mogłoby być o wiele ciężej niż jest.

Promocja książek to spotkania autorskie. Czy lubisz spotkania z czytelnikami i czy są one dla ciebie inspiracją , czy są w jakiś sposób pomocne?

Och, to jeden z przyjemniejszych aspektów pisania, wydawania, publikowania, otrzymywania recenzji, raz lepszych, raz gorszych. Na spotkaniach jest zawsze świetna atmosfera, lubię, gdy Czytelnicy zadają mi pytania, a potem ustawiają się w kolejce do otrzymania wpisu w książce, lub do wspólnego zdjęcia. Zawsze zaskakują mnie pytania od uczestników spotkań, niektóre się też powtarzają, ale zawsze mam w sobie siłę i chęć, aby na nie odpowiadać szczerze i z entuzjazmem. Bo skoro ktoś znalazł czas, aby przyjechać na godzinne lub nieco dłuższe spotkanie ze mną, zasługuje w pełni na moją uwagę i zaangażowanie. Bardzo lubię te spotkania, teraz przed wakacjami mam jeszcze jedno, w Bibliotece w Zawierciu i potem przerwa. Aż do jesieni, kiedy będę promować moje dwie kolejne książki, po wakacjach dramat z miłością w tle, a na zimę druga część trylogii o braciach Borowskich, czyli „Zakręty losu-Braterstwo krwi”.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?

Chyba zdrowie. Moje dzieci, mój mąż. Moja rodzina. Moje zwierzaki. Moja pasja i czytelnicy i przyjaciele. I to, aby zawsze pozostać sobą i każdego dnia starać się odnajdywać w sobie choć cząstkę optymizmu. Bo pesymizm, malkontenctwo i frustracja to trzy rzeczy, których nienawidzę.

Jakie masz marzenia?

anieszka lingas-łoniewskaMoim marzeniem jest domek nad jeziorem, w którym mogłabym przebywać w letnich miesiącach, odpoczywać, tworzyć nowe historie i żyć z dala od zgiełku wielkiego miasta. Oczywiście mam też wiele innych marzeń, aby moje dzieci miały dobrą przyszłość, aby moje książki dobrze się sprzedawały, a grupa wiernych czytelników stale rosła. Takie marzenie na najbliższy czas? A raczej życzenie. Abyśmy się dobrze bawili z moimi przyjaciółmi podczas sierpniowego pobytu w Chorwacji.

Czy jest coś, czego żałujesz w życiu?

Tak, kilka rzeczy na pewno by się znalazło. Może jedną z nich jest wybór kierunku studiów. Byłam świetna z francuskiego w liceum i nauczycielka namawiała mnie na romanistykę. Ale człowiek młody i leniwy był. Poszłam tam, gdzie wiedziałam, że na pewno się dostanę. Teraz bym to zmieniła w pierwszej kolejności.

Jak wypoczywasz, relaksujesz się?

Relaksuję się na łonie natury. Najczęściej jest nim mój ogródek, albo wycieczki rowerowe do parku. Także spotkania z przyjaciółmi są dla mnie formą relaksu. No i oczywiście czytanie książek. Z uwagi na to, że oprócz pisania, także recenzuję książki, stało się to moim nałogiem. Czytam dosyć szybko i bardzo dużo i jest to moja kolejna pasja, konik, ulubione zajęcie. Polecam :)

Co jest dla Ciebie miarą sukcesu (zawodowego, osobistego)?

Na pewno pozostanie w zgodzie z samym sobą. Miło jest odnosić sukcesy, ale należy to robić tak, aby po drodze nie zostawiać ofiar.anieszka lingas-łoniewska Myślę, że pod tym względem mogę spojrzeć w swoje odbicie w lustrze i nie odwracać wzroku.

Czy mogłabyś żyć bez pisania? Czy pisanie jest formą terapii oczyszczającej duszę?

Ależ oczywiście, że oczyszcza duszę. A przede wszystkim oczyszcza meandry wyobraźni, w których zalegają nienapisane historie, skumulowane, tłoczące się, przepychające i czekające na uwolnienie. Teraz… myślę, że byłoby mi trudno obyć się bez pisania. To moja pasja, kocham to, a kiedy dostaję maile od Czytelniczek i Czytelników (bo Panowie też czytają moje książki), to wiem, że jest sens w tym co robię. Nie dostrzegę go w raporcie ze sprzedaży nakładów moich książek, ale właśnie w jednym z takim krótkich maili „Pani Agnieszko, Pani historie pochłonęły mnie całą. Dziękuję”.

Nie, to ja dziękuję :)

Dla Kobiecych Pasji Agnieszka Lingas-Łoniewska
http://www.agnesscorpio.pl/
http://agnesscorpio.blogspot.com/

Wywiad z Agnieszką  Lingas-Łoniewska na Targach Książki w Krakowie

8,762 total views, 1 views today

Dodaj komentarz

Why ask?