Czy wakacyjny romans ma szansę zamienić się w coś trwałego?

Joanna Godecka

W księgarniach ukazała się niedawno najnowszą książka Joanny Godeckiej  terapeutki, konsultantki i komentatorki zagadnień związanych z praktyką obecności, relacjami, poczuciem własnej wartości, samooceną kobiet. Książka „Szczęście w miłości” to praktyczne rady oraz odpowiedzi na pytania jak skutecznie poradzić sobie z ograniczeniami utrudniającymi życie uczuciowe, stworzyć udany związek i umiejętnie budować satysfakcjonujące relacje partnerskie.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z autorką.

Czy istnieje przepis na stworzenie udanego związku?

Tą tajemniczą receptą jest świadomość siebie   Kiedy wiemy, kim jesteśmy, co mamy do zaoferowania, czego oczekujemy od związku, mamy duże szanse, że zbudujemy trwałą i szczęśliwą relację. Oczywiście podstawą są: miłość, szacunek dla partnera, poszanowanie wolności, emocjonalna otwartość, czyli umiejętność uzewnętrzniania własnych uczuć i emocji oraz reagowanie na emocje partnera w nieraniący sposób. Także poczucie humoru, gdyż jest  to parawan chroniący przed niejedną burzą.

Warto dorzucić świadomość, że życie to proces, że nie otrzymujemy niczego raz na zawsze.

Co jeszcze?

Gotowość do wywiązania się ze zobowiązań stałego związku i wzajemne zaufanie, bo to jedna z najważniejszych rzeczy dla związku. Bez niego szczęście jest trudno osiągalne.

No i bezwzględnie dobra samoocena, bo założenie: „będę cię kochać, a wtedy ty pokochasz mnie i w nagrodę poczuję się szczęśliwy”, niestety, jest mylne.

Sporo tych składników się zrobiło :)

Lato sprzyja nawiązywaniu nowych znajomości. Nierzadko bardzo bliskich. Czy wakacyjny romans ma szansę zamienić się w coś trwałego?

Piękna pogoda, wyjazdy i związana z nimi nowa sceneria oraz nieznane twarze wokół nas i miłe uczucie oderwania od codzienności aktywują pragnienie przeżycia przygody, szczególnie jeśli jesteśmy sami lub żyjemy w nieco „spowszedniałym” związku, a partner wydaje się nam nieco… „opatrzony”.

Tyle że statystyki są dla wakacyjnych „miłości” nieubłagane. Większość nie dożywa jesieni, gdyż zazwyczaj są one jedynie zauroczeniami, przelotnymi miłostkami, czyli chwilowym stanem umysłu połączonym z towarzyszącymi mu sprzyjającymi okolicznościami.

Recz jasna zdarzają się również wyjątki, czyli sytuacje, w których wakacyjne znajomości przeradzają się w stałą i trwałą relację. Jednak nie od razu będzie to oczywiste. Więc nawet jeśli padają wielkie słowa „kocham cię”, „zależy mi na tobie”, trudno jest mieć pewność, że nie są one chwilowym odczuciem, które minie, gdy znowu znajdziemy się w codziennych dekoracjach.

Każdy związek ewoluuje. Najpierw są przysłowiowe motyle w brzuchu, potem pierwsze zauroczenie mija i w codzienne życie wkrada się rutyna. Co zrobić, gdy magia przestaje działać?

Zazwyczaj kiedyś przychodzi ten moment, w którym związek zawija do cichej, spokojnej zatoczki. Z jednej strony jest to bardzo przyjemne. Z drugiej jednak to łagodne falowanie może uśpić naszą czujność. Nie wiedzieć kiedy wpływamy na mieliznę i w związku pojawia się przyzwyczajenie.

To w tym momencie ważą się dalsze losy naszego związku. Jeśli bowiem uznamy, że osiągnęliśmy cel i odtąd już nie musimy się starać, ryzykujemy stopniowe osłabienie wzajemnej atrakcyjności i w rezultacie łączącej nas więzi. To skutek procesu zwanego habituacją. Polega ono na utracie zainteresowania dla sytuacji, osób, zjawisk, które utraciły walor nowości.

Co robić? Kiedy zorientujecie się, że związek zaczyna dryfować, warto przypomnieć sobie początki związku. Co robiliście? Czy jedno z was siedziało z nosem w komputerze, a drugie oglądało seriale?

Zadbajcie o nawiązanie prawdziwego kontaktu. Umówcie się, że codziennie najpierw jedno z was, a potem drugie przez kilkanaście minut mówi o sobie. Opowiada o swoim dniu. Ale nie o tym, co działo się w pracy lub o tym, co jest do załatwiania. Mówi o sobie, o tym, co jest teraz dla niej/niego najważniejsze. Czym żyje, czego pragnie, co czuje, czego się obawia lub co ją/jego inspiruje. Potem pałeczkę przejmuje druga osoba.

Pamiętajcie, aby się otworzyć, mówić prawdę, a do tego, co mówi druga strona podejść z równą otwartością i zrozumieniem. Ta otwartość powinna przynieść szybkie rezultaty.

W swojej książce porusza Pani również temat zazdrości. Czy jest ona wyłącznie domeną kobiet? Jeśli nie, to kto sobie lepiej z nią radzi?

Zazdrość nie przynależy do płci. Kobiety są bardziej emocjonalne i łatwiej wyrażają swoje obawy, także te związane z zazdrością, ale mężczyźni także je przeżywają.

Skąd bierze się zazdrość? Czy są jakieś skuteczne sposoby, by nad nią zapanować?

Odrobina zazdrości jest jak afrodyzjak wzmacniający siłę naszych uczuć. Jej całkowity brak oznaczałby obojętność, rutynę, dowodziłby, że wszystko nam jedno, czy partner kocha, czy jest wierny, czy będziemy razem.

Problem pojawia się wówczas, gdy zazdrość staje się zabójcza dla naszego spokoju wewnętrznego, atmosfery miedzy partnerami, a w konsekwencji dla trwałości związku.

Poza sytuacjami, w których zazdrość jest uzasadniona, gdyż partner nie jest lojalny, to efekt niskiego poczucia wartości. Nie ma ono nic wspólnego z tym, jak mocno kocha nas partner, jak wyglądamy, co obiektywnie sobą prezentujemy. Po prostu w głębi serca uważamy, że inni są od nas piękniejsi, mądrzejsi i bardziej warci miłości. Więc to tylko kwestia czasu, kiedy nasza druga połowa także to odkryje. A wtedy po prostu nas zdradzi. Im gorzej oceniamy siebie jako partnerów w związku, tym większe zagrożenie stanowią dla nas atrakcyjni rywale.

Co możemy zrobić? Po pierwsze – uznajmy, że zazdrość to nasz problem. Nawet jeśli on obejrzał się na ulicy za jakąś długonogą blondynką lub ona przetańczyła dwa tańce z przystojnym brunetem. Nie uda się nam kontrolować świata, partnera ani też wysłać wszystkich potencjalnych rywali na odległą planetę. Pora przenieść punkt uwagi z otoczenia na siebie i podnieść swoją samoocenę.

Jak przeżyć zdradę i naprawić związek? Czy warto do tego dążyć?

Pierwsze pytanie – czy w ogóle wybaczyć? Jeśli charakter i postępowanie partnera nie sprzyjają temu, by mu wybaczyć, bo na przykład ma opinię niestałego, nieodpowiedzialnego itp. lub jeśli nie raz nas zawiódł – pora zastanowić się, czy nie próbujemy poprzez „wybaczenie” odroczyć poważnej decyzji dotyczącej dalszych losów związku.

Jeśli jednak argumenty do nas przemawiają, potrafimy zrozumieć motywację partnera, nawet jeśli była niedojrzała i egoistyczna, możemy dać mu szansę. Prawdziwe wybaczenie nie ma jednak nic wspólnego z gwarancją, że to, co nas zraniło, więcej się nie wydarzy. To wspaniałomyślny gest. A także rezygnacja z traktowania partnera jako kogoś, kto nas skrzywdził.

Jeśli więc spodziewamy się, że będą nami miotać sprzeczne emocje i nie uwolnimy się od podejrzeń, to może lepiej będzie nie przywdziewać maski tolerancyjnego partnera, ale uczciwie poinformować drugą stronę o tym, że kredyt zaufania jest poważnie nadszarpnięty i że potrzebujemy czasu, by to przetrawić.

Rozwój nowoczesnych technologii ułatwia nawiązywanie znajomości. Czy Internet to dobre miejsce do szukania miłości?

Wiem, że są osoby, które z dużym dystansem odnoszą się do tego zjawiska, twierdząc, że wirtualna rzeczywistość wypiera realność. Ale… w roku 2013 odnotowano ponad 400 milionów internautów w Europie. Polacy stanowią 8, największą populację internautów na naszym kontynencie. W grudniu 2012 r. było nas w sieci niemal 19,5 mln. W roku 2012 38 mln Europejczyków miesięcznie szukało miłości w Internecie. W Polsce robi to już ponad 5 mln*. Jest to ogromna grupa osób. Jeśli więc jesteś sam lub sama, może właśnie wśród nich znajduje się twój przyszły partner lub partnerka?

Oczywiście warto pamiętać o zasadach bezpieczeństwa w sieci.

* „Europe Digital Future in Focus 2013” to najnowszy raport opublikowany przez firmę badawczą Comscore. Źródło – SocialPress

 

 

 

265 total views, 1 views today

Dodaj komentarz

Why ask?