Wywiad z Anną Nalberczak


 

Przeczytałam kiedyś, że „ jeśli marzy tylko jeden człowiek, pozostanie to tylko marzeniem. Jeśli będziemy marzyć wszyscy razem, będzie to już początek nowej rzeczywistości”, a więc …pomarzmy razem z Anną.

***

 

Znowu powróciła zima. Śnieg pada już od paru dni. Jest delikatny mrozik, ręce i policzki marzną. Idziemy szybkim krokiem wzdłuż ogrodzenia parku Żeromskiego. Za płotem widać uśpione, zaśnieżone, drzewa, ławki, huśtawki, biały nietknięty puch na trawnikach. Cisza…. Czasami jakiś gołąb lub wrona przysiada na śniegu i zapełnia ciszę swoimi ptasimi dźwiękami.

Czegoś jednak brakuje….. czyżby nie było chętnych, do lepienia bałwanów, robienia orła na śniegu,  rzucania śnieżkami, ślizgania się i nacierania śniegiem? Przecież zima nie musi być smutna i ponura. Mamy ochotę przebiec się po parkowych alejkach i zakłócić zimowy sen. Niestety śpieszymy się. Umówione jesteśmy z Anną, która ma opowiedzieć o swoich marzeniach. Skręcamy w malowniczą uliczkę, nieopodal parku. Ależ piękny widok! Zaśnieżone domki, mini ogródki i maleńkie drewniane płotki, aż trudno uwierzyć, że to Warszawa.

W jednym z tych domków mieszka Anna. W środku panuje miła atmosfera. Dużo obrazów na ścianie, stare meble, przedwojenne zdjęcia, półki zapełnione książkami, kominek w salonie i duży stół w kuchni, zapraszający do długich osobistych zwierzeń…

Lubisz ten senny, zimowy Żoliborz?

Tutaj jest pięknie o każdej porze roku. Mieszkam w tej dzielnicy od 30 lat. Nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu. Te stare uliczki, domki, kamienice, parki.…. specyficzna atmosfera…. Wielu artystów tak jak ja, zakochało się w Żoliborzu i postanowiło tutaj zamieszkać m.in. Andrzej Wajda, Radosław Piwowarski, Krzysztof Piesiewicz, Krzysztof Zanussi, Alina Jankowska, Wojciech Zabłocki, Małgorzata Niemen i wielu innych.

*** 

Żoliborz nie zawsze był uśpiony. Przed wojną w parku Żeromskiego był długi tor saneczkowy i ślizgawka. Mieszkańcy dzielnicy spędzali miło czas, śmiali się, tańczyli na lodzie i pili gorącą czekoladę. Natomiast latem bawili się wśród lampionów, drzew i przy akompaniamencie pięknej muzyki. Na potańcówki pod chmurką chodziło się co tydzień. Organizowano je na tzw. „dechach”, czyli na drewnianych parkietach zainstalowanych w parkach, na stołecznych plażach i na skwerach. „Do tańca grały kapele, a bileter sprzedawał kupony na kolejne fokstroty i tanga. Tańczyli wszyscy: starzy i młodzi, bogaci i biedni. Na dechach nie było podziałów”. To typowe dla Bielan, taki folklor – na Żoliborzu zawsze było elegancko!

Zorganizowanie potańcówki lub ślizgawki nie jest skomplikowane, wystarczy dobra wola i nieco pomysłowości. Jest tyle wolnego miejsca np. w parkach, na boiskach szkolnych…

Marzy mi się, żeby przywrócić czar dawnych lat, żeby mieszkańcy Żoliborza wychodzili częściej z domów i spotykali się podczas wspólnej zabawy.

Słyszałyśmy, że mieszka tutaj dużo starszych ludzi, może dlatego Żoliborz jest jakby „uśpiony”?

Ponad 27% mieszkańców tej dzielnicy, to emeryci. Rodzi się mało dzieci, a osób starszych przybywa. To zresztą zjawisko ogólnoświatowe. Taka sytuacja wpływa na zwiększenie zapotrzebowania na nowe przychodnie, zakłady opieki społecznej i rehabilitacyjnej oraz centra aktywizujące emerytów. Wielu seniorów przebywa samotnie w domach, są to często osoby schorowane lub takie, które straciły nadzieję na powrót do aktywnego życia. Nie wierzą w to, że mogą jeszcze wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie. Wystarczy zaproponować wspólne działanie i stworzyć odpowiednie warunki i na pewno zgłosi się do współpracy wielu chętnych, a wtedy nie będzie mowy o „uśpieniu” Żoliborza.

Czy starzenie się jest dużym problemem społecznym?

O tak, i to takim problemem, o którym się mało mówi chyba, że dotyczy patologii (przemocy, uzależnienia, biedy). Chciałabym, żeby ten problem był szerzej zrozumiany zwłaszcza pod kątem aktywizacji społecznej ludzi w starszym wieku.

Gdy odchodzili moi bliscy, sama zobaczyłam co znaczy bezradność, brak sprawności fizycznej, choroba, obojętność, odrzucenie poza nawias społeczny, samotność. Miałam możliwość odwiedzenia domu starców, takiego jak z horrorów, gdzie starsi ludzie traktowani są gorzej niż zwierzęta, a warunki, w jakich przebywają dalekie są od zachowania godności, szacunku i prywatności. Podczas tej wizyty z przerażeniem myślałam, o swojej – naszej przyszłości….

Czy w Warszawie nie ma ośrodków wspierających seniorów ?

 

Jest wiele ośrodków pomocy społecznej tzw. OPS-ów, w których działają kluby seniorów. Na Żoliborzu jest 6 takich klubów. Niestety wciąż jest ich za mało. Emeryci biorą udział w różnego rodzaju zajęciach: tanecznych, plastycznych, teatralnych, muzycznych…, tylko że inicjatywa do działania rzadko wychodzi od uczestników. O wiele lepiej było by, żeby seniorzy angażowali się i wykorzystywali swój potencjał oraz byli bardziej kreatywni. Dzięki zmianie postawy z biernej na aktywną, będą zdrowsi i bardziej zadowoleni z życia. Dlatego warto zawalczyć o taką przyszłość ośrodków, czy też klubów seniorów, w której na pierwszym miejscu będzie aktywizacja a dopiero potem opieka. To dwie zupełnie inne formy działania OPS-ów.

Czy są w Polsce inicjatywy  bliskie idei aktywizacji emerytów?

Znam jedno takie miejsce, które jest wzorem do naśladowania, to Dom Artystów Weteranów Scen Polskich im. Wojciecha Bogusławskiego w Skolimowie. Panuje tam twórcza atmosfera, sprzyjająca rozwijaniu pasji. Nie ma zapachu szpitala, pracowników w białych fartuchach. Każdy pensjonariusz ma swój pokój z łazienką, w którym może mieszkać pośród pamiątek i własnych mebli. Seniorzy często uczestniczą we wspólnych zajęciach, organizują przedstawienia i starają się być aktywni i kreatywni – potrzebni !!!! Do Domu Artystów można też przyjechać tylko na wakacje, przy okazji odpocząć na świeżym powietrzu i uczestniczyć w wielu atrakcjach kulturalnych.

A jak wygląda sytuacja za granicą?

Są przykłady z innych krajów, na których warto się wzorować. Na przykład u naszych południowych sąsiadów, w Pradze, jest Dom Zivot, który powstał po to, żeby polepszyć jakość życia osób starszych poprzez ich aktywowanie, inspirowanie i pomaganie w codziennych troskach. Osoby współpracujące z Zivotem nie mieszkają w domach starców, tylko we własnych mieszkaniach. Mają zorganizowaną pomoc i porady medyczne. Została uruchomiona infolinia, pod którą można dzwonić nie tylko w nagłych przypadkach, ale również wtedy, gdy osoba starsza straci zapał do życia i czuje się smutna, albo potrzebuje porady z każdej dziedziny życia (np. popsuta pralka, nieodśnieżony chodnik, pęknięta rura, problem w załatwieniu sprawy w urzędzie…). Prowadzone jest zdalne monitorowanie ciśnienia i pracy serca. Powstał, serwis samochodowy, program telewizyjny oraz usługi informatyczne. Organizowane są zajęcia sportowe, turystyczne i artystyczne.

Fenomenem tego przedsięwzięcia jest fakt, że to wszystko zorganizowali i prowadzą sami seniorzy – wolontariusze. Korzystają ze wzajemnej wymiany usług i aktywności. Stworzyli nawet własny teatr, w którym grają i reżyserują przedstawienia.

Bo przecież wśród emerytów wielu jest specjalistów z różnych dziedzin, warto wykorzystać ten potencjał. Wiele działań Zivota wspieranych jest również przez organizacje pozarządowe oraz przez czeskich polityków.

W Polsce niestety tylko jeden senator, Pan Mieczysław Augustyn, zajmuje się problemami seniorów. Prowadzi Parlamentarny Zespół do Spraw Osób Starszych, ale działanie tego zespołu to zaledwie „kropla w morzu”. Brakuje ogólnego zainteresowania ze strony zarówno polityków jak i całego społeczeństwa. A przecież wszyscy się starzejemy. Emeryci to grupa, za którą niewielu się wstawi i zawalczy o poprawę ich życia. Wielu ludzi w starszym wieku nie nadąża za tempem rozwoju współczesnego świata. Trzeba im pomóc.

Chciałabym, żeby w każdym większym polskim mieście powstały domy na wzór Zivota, a wtedy przez jesień życia można było by przejść z godnością, a nie z poniżeniem, udręką i lękiem.

Takie domy mogłyby być prowadzone oddzielne dla aktorów, architektów, dziennikarzy, lekarzy… Wzajemna współpraca specjalistów z różnych dziedzin może inspirować działania seniorów.

Masz wiele marzeń. W jaki sposób starasz się je zrealizować?

Poprzez aktywną działalność społeczną, do której zachęcam również innych.

Jako fundator i wiceprezes Europejskiej Inicjatywy na Rzecz Aktywności Dorosłych (EIRAD) pomagałam w organizacji konferencji nagłośniających problem starzejącego się społeczeństwa i wizerunku osób starszych w mediach. Byłam m.in. współorganizatorką obchodów Międzynarodowego Dnia Osób Starszych, który przypada na 1 października każdego roku.

Dzięki zapoczątkowaniu ruchu społecznego na rzecz seniorów, powstało wiele organizacji pozarządowych zajmujących się tym problemem. Wiele z nich skupiło się wokół Forum 50+, w którym również działam. Misją tej nieformalnej grupy jest poprawa jakości życia ludzi starszych w Polsce. Chodzi głównie o nagłośnienie tego problemu i zwrócenie uwagi nie tylko mediów i polityków, ale przede wszystkim samych seniorów. Żałuję jednak, że Forum 50+ nie sformalizowało się. Nie powstała do tej pory forma federacji – gdyby tak się stało, możliwe by było uzyskanie dofinansowania na stworzenie ośrodków aktywizacji seniorów. Głos osób starszych stałby się bardziej słyszalny i scentralizowany.

***

Założyłam również Fundację Generacja, która poprzez swoje działania na rzecz kobiet w średnim wieku, walczy zdyskryminacją, wpływa na zmniejszenie wykluczenia społecznego, promuje aktywność i twórcze inicjatywy kobiet.

Aby przeciwstawić się wszechobecnemu kultowi młodości, jako jedynej wartej uwagi społeczeństwa wartości, w ramach działań fundacji, zorganizowałam na Kępie Potockiej oraz w Forcie Sokolnickiego nietypowe pokazy mody. Modelkami były zwykłe 40-50 letnie kobiety, urzędniczki, matki, gospodynie… Jednak dzięki odpowiedniej stylizacji i przeszkoleniu „na wybiegu” stały się pięknymi modelkami. Ich przemiana była tak duża, że rodziny z trudem je rozpoznawały. Pokaz poprowadziła Laura Łącz, pomagała Małgorzata Niemen, wystąpiły też Izabela Trojanowska i Ewa Kuklińska. To była bardzo duża impreza, prezentowana wielokrotnie w mediach.

Udało nam się zwrócić uwagę producentów odzieży i kosmetyków, którzy w swoich działaniach promocyjnych oraz w ofercie handlowej często zapominają o kobietach dojrzałych. Dzięki zorganizowaniu tej akcji pokazaliśmy, że można cieszyć się życiem i pięknie wyglądać w każdym wieku.

***

 

Moje zaangażowanie w pracę Radnej Dzielnicy Żoliborz i działania w ramach Rodzin Katyńskich oraz Stowarzyszenia Żoliborzan zaowocowały kolejnym dużym wydarzeniem, którym była wystawa „Katyń 1940 – Pamiętamy”, zorganizowana w zrujnowanym jeszcze Forcie Sokolnickiego. Pomogło wielu wspaniałych ludzi m.in. Andrzej Wajda, Radosław Piwowarski, Przemysław Lewandowski, Joanna Szczepkowska, Magdalena Cielecka i śp. Krzysztof Kolberger. Pomagała również młodzież z liceum Limanowskiego oraz wojsko z Cytadeli

Było to widowisko artystyczne z doskonałą oprawą artystyczną i niezwykłą atmosferą. Rozpaliliśmy ogniska, na dziedzińcu rozłożyliśmy tory kolejowe, zapaliliśmy świece. Wokół unosił się zapach ziemi, a w tle było słychać dźwięk wojskowej trąbki, aktorzy scen warszawskich czytali listy jeńców, było też wiele wspomnień i wzruszających momentów.

Dzięki tak spektakularnej wystawie oraz inicjatywie artystów, zostało wystosowane pismo do władz Warszawy oraz Ministerstwa Kultury w sprawie remontu zrujnowanego Fortu Sokolnickiego. Znalazły się środki finansowe i obecnie trwa remont Fortu.

***

 

Fundacja Generacja była też partnerem wystawy „Moja Sąsiadka”, która została zorganizowana na ogrodzeniu Parku Żeromskiego. Mieszkańcy dzielnicy mogli obejrzeć 60 fotografii przedstawiających sąsiadki, z którymi spotykają się na co dzień, na spacerach, w sklepach, w szkołach i przedszkolach.

Mam nadzieje, że ta wystawa będzie inspiracją do zorganizowania kolejnych podobnych ekspozycji.

W jaki sposób udaje Ci się zachęcić do współpracy sławnych ludzi?

Mam głęboką wiarę, że to co wymyśliłam spodoba się innym. Idę, piszę lub dzwonię do znanych ludzi ze świata mediów, kultury i polityki. Zachęcam do współpracy. Nie zdarzyło się, żeby ktoś odmówił. Okazuje się, że osoby sławne chętnie angażują się we wspólne akcje przynoszące korzyść społeczną. Mam wrażenie, że podczas rozmów udziela się innym moja pasja działania.

Tak zdobyłam rekomendacje Jolanty Kwaśniewskiej i Beaty Tyszkiewicz dla działań Fundacji Generacja. Zaprosiłam do współpracy przy organizacji pokazu mody czy też wystawy katyńskiej znanych artystów polskich. I nadal to robię w codziennej pracy radnego np. podczas organizowania spotkań Komisji Dialogu Społecznego, podczas których przychodzą artyści Żoliborza i zastanawiają się wspólnie nad przyszłością wyremontowanego Fortu Sokolnickiego.

Z jakimi trudnościami spotykasz się w pracy radnej?

Trudno jest w świecie mężczyzn przeforsować kobiecy punkt widzenia. Dla kobiet ważna jest atmosfera, estetyczny wygląd, komfort, bezpieczeństwo rodziny, harmonia i równowaga. Mężczyźni przeważnie skupiają się na rozwiązaniach technicznych, nie biorąc pod uwagę potrzeb kobiet.  Dlatego jestem zwolenniczką parytetów, które zwiększą szanse kobiet w prowadzeniu dialogu społecznego i politycznego.

Jak odpoczywasz od stresów dnia codziennego?

Działam społecznie 24h na dobę. Nie potrafię odpoczywać i całkowicie wyłączać się. Często myślę o swojej pracy. Czasami jednak udaje mi się znaleźć czas tylko dla siebie.

Wtedy maluję. Taka artystyczna pasja jest dla mnie terapią, ogromnym relaksem i wyłączeniem, niekiedy na wiele godzin. Nie ma dla mnie znaczenia, czy moje obrazy są choć trochę wartościowe, czy też są to zwykłe bazgroły. Ponieważ najważniejsze jest to, co czuję i przeżywam, podczas ich tworzenia.

Nie planuję jednak zorganizować wystawy moich prac.

Niektóre wieszam na ścianie w swoim domu, ale większość zwłaszcza tych nieskończonych przechowuję na strychu.

***

Oddaję się również rozkoszy czytania. Lubię książki. Ostatnio odkryłam Fannie Flagg autorkę znanej powieści „Smażone zielone pomidory”. Czytam teraz „Witaj na świecie maleńka”. Jest to książka, która porusza wiele problemów społecznych współczesnego świata, bezwzględność mediów i miejsce kobiety w trybach, które rządzą życiem. Podoba mi się opisywana atmosfera małego miasteczka. Gdzie wszystko jest przewidywalne i bezpieczne.

Tęsknię za małym domkiem, w małym miasteczku, ale obawiam się, że po chwili wypoczynku chciałabym ożywić tę senną atmosferę i zachęcić do wspólnego działania wszystkich mieszkańców…

Nie potrafię żyć w ciszy i spokoju. Chciałabym cały czas zmieniać świat na lepsze.

 

 

Z Anną Nalberczak Wiceprzewodniczącą Rady Dzielnicy Żoliborz rozmawiała Joanna Święcicka-Łyszczarz blog-osobowości i Wiki Kowalczyk z Kobiecych Pasji

 

4,426 total views, 2 views today

5 thoughts on “– Marzenia Anny

  1. Ten artykuł, czy czasem nie jest reklamą Pani radnej????
    Bo brzmi jak zdobywanie potencjalnego poparcie w kolejnych wyborach samorządowych.

    1. Każdy wywiad pewnie można traktować jak formę reklamy, ale nie jest to naszym celem. W żadnym wypadku nie jest też naszym zamiarem agitowanie przedwyborcze – ODCINAMY SIĘ OD TEGO GRUBĄ KRECHĄ. Twoje spostrzeżenie weźmiemy pod uwagę na przyszłość, żeby uniknąć takich skojarzeń.
      Pozdrawiamy

Dodaj komentarz

Why ask?