Grażyna Wituła

 

Zima nigdy nie należała  do moich ulubionych pór roku, a odkąd stałam się ogrodnikiem,  najchętniej zapadłabym w sen zimowy i obudziła  dopiero wiosną. Tęsknota za ciepłymi promieniami słońca, zielenią i zapachem kwiatów  zainspirowała mnie, by opowiedzieć o moim prawdziwym przebudzeniu.

***

Nigdy nie podejrzewałam, że będę grzebać w ziemi. Pamiętam, jak z wielkim zdziwieniem obserwowałam babcię pochylającą się nad każdym kwiatkiem  i wpatrującą się godzinami  to w płatki róży, to w zwykłą stokrotkę.

– Babciu, co Ty w tym widzisz?- pytałam….,

–  No zobacz jaki jest piękny ten kwiatek, właśnie się rozwinął – odpowiadała.

Patrzyłam… i nic nie widziałam…

Na szczęście ta straszna ślepota trwała niedługo.

Wybudowaliśmy z mężem dom na dość dużej działce i chcąc nie chcąc coś musiałam posadzić, żeby nie było tak łyso. Zaczęłam od iglaków, najmniej wymagających roślin, wystarczy wetknąć w ziemię… i już… tak sobie myślałam, do momentu aż  przypadkowo, w poszukiwaniu informacji na temat jakiejś rośliny, trafiłam na ogrodniczo-działkowe forum. I stało się…wciągnęło mnie po uszy. Znalazłam tu nie tylko kompendium wiedzy na temat jakiejkolwiek rośliny, ale i mnóstwo wspaniałych osób, życzliwych, wesołych,  z wielkim sercem.

U jednej ulubionej „forumowej koleżanki”, w jej wirtualnym ogródku, zobaczyłam różę angielską Abraham Darby. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia…nigdy wcześniej nie widziałam tak pięknego zjawiska. Róża o rozetkowej budowie, z gęsto utkanymi i pięknie pachnącymi płatkami, filuternie wywiniętymi przy szypułce, o wspaniałym kolorze i rozmiarze kwiatu- średnica sięga nawet 13 cm. Musiałam ją mieć!

Po niej przyszła kolej na następną, i jeszcze jedną, aż w końcu zorientowałam się, że tworzę ogród różany – nie jak na początku chciałam – śródziemnomorski.

Z śródziemnomorskich elementów pozostawiłam lawendę, która jest znakomitym towarzystwem dla królowych ogrodu i jest również wszechobecna w moim ogrodzie.

***

Pokochałam rośliny i ciężką pracę w ogrodzie. Z łopatą w sezonie wiosenno-letnio-jesiennym  praktycznie się nie rozstaję. Gdy nie mam możliwości pokopać, jestem zła i nie do wytrzymania. Sąsiedzi nie potrafią zrozumieć dlaczego tak się męczę, po co kopię takie wielkie doły pod róże, po co mieszam ziemię w taczce i coś tam ciągle dodaję…nie zawsze pachnącego…hahahaha, pytają mnie dlaczego? I patrzą ze zdziwieniem jak ja niegdyś na moją babcię.

Zastanawiam się, czy efekty moich zmagań otwierają im oczy na urodę kwiatów? Na piękno natury?

Z równie wielkim zdziwieniem patrzą, gdy biegam po ogrodzie z aparatem fotograficznym  przybierając dziwaczne pozy, by sfotografować pszczółkę na lawendzie, czy bardzo rzadko spotykaną ćmę, która do złudzenia przypomina kolibra, czy też chrabąszcza na glicynii.

***

Uwielbiam letnie, ciepłe poranki, gdy na bosaka biegam po rosie i oglądam kwiaty w promieniach wschodzącego słońca, świeże i pachnące, lekko otwarte pąki róż z kropelkami rosy na płatkach, a w ciszy poranka słychać tylko brzęczenie pszczół i innych „bzygowatych”, wtedy właśnie chce mi się zaśpiewać na cały głos „ Jak dobrze wstać skoro świt…”

Dla Kobiecych Pasji Grażyna Wituła – miłośniczka róż.

 

3,697 total views, 1 views today

3 thoughts on “Przebudzenie

  1. Ja nie umiem nawet kwiatów w doniczkach podlewać, a co dopiero ogród założyć i dbać o niego. Dlatego podoba mi się w tym artykule, że ta świeża ogrodniczka na początku tak jak ja była „kompletną nogą ogrodową”.
    Czy można gdzieś nauczyć się co i jak robić z tymi roślinkami?

Dodaj komentarz

Why ask?