Zostały nam już tylko wspomnienia po przeżyciach rodzinnych spotkań i beztroskiego lenistwa spędzonego w głębokim fotelu bądź na spacerach Jakże chciałoby się zatrzymać ten przeszły już czas!

“Przeszły” – to nie znaczy, że już nieosiągalny, wszak to my sprawiliśmy, że Święta się udały i my możemy sprawić, by świąteczne uśmiechy trwały nadal.

Tak, jak w Święta  przestajemy się ścigać z upływającym czasem, tak i teraz możemy nie tylko zaakceptować wyższość czasu, ale spojrzeć pozytywniej na to, co zazwyczaj nienajlepiej wpływa na nasz nastrój. Dla przykładu; zła pogoda przecież nie istnieje, bo w deszczowe popołudnie zamiast narzekać na to, na co nie mamy wpływu, możemy przecież słuchać i podziwiać jak krople deszczu uderzają o dach naszego domu, a w śnieżną zawieruchę podziwiać, jak  płatki śniegu ubierają drzewa za oknem w biały kożuch. Zmiany są stałym elementem życia i warto myśleć pozytywnie..i pamiętać: wszak po nocy zawsze przyjdzie dzień!

Święta sprzyjają kontaktom z drugim człowiekiem. Dopiero w święta zbliżamy się do rodziny, do przyjaciół. Dlaczego więc mielibyśmy zapomnieć o tym, że pielęgnując kontakty i znajomości, zabezpieczamy się przed depresją i zmartwieniami? A dlaczego nie moglibyśmy codziennie wypowiadać takich słów jak: dziękuję, przepraszam oraz “zauważyć”, że mamy dzieci w domu.?

W święta zazwyczaj jesteśmy przyjaźni, panujmy bardziej nad swoim głosem –  ponieważ gdy jest miękki i cichy to zawsze wywołuje sympatię u innych. To nie przypadek przecież, że dziecko – tym bardziej marudzi, im bardziej się na nie złościmy.

Święta zwalniają nas w zasadzie od wielu obowiązków na rzecz przyjemności, i słusznie! Zabawa rozluźnia nas i likwiduje stres. Zatańczmy zatem od czasu do czasu z żoną/ mężem przy muzyce płynącej z radia…  może zapomnimy czasem o bólu pleców?

A świąteczny stół? Już jest pusty, obrus zdjęty do prania… a może przybrać go nowym, kolorowym, i zasiadać do niego częściej, z całą rodziną, nawet do bardzo skromnego posiłku..  ale znów razem.?

Dajmy też upust marzeniom. Każdy ma przecież pragnienia, niektóre są może nieosiągalne… ale pozwalają na zdrowy relaks, odpoczynek psychiczny, pobudzają do działania i sprawdzania się w różnych sytuacjach.

Pozwólmy sobie też czasem na chwilę nicnierobienia. Podobnie jak w dni świąteczne… trochę luzu, chociażby 20 minut dla siebie… takie kontrolowane lenistwo, połączone z marzeniami np.  o wygranej w totolotka…..

Takie nicnierobienie jest niemal zbawienne, oddala nas od trudnych myśli o kłopotach dnia codziennego, pozwala na regeneracje naszej psychiki i przedłuża znakomicie czas świąteczny.

Jednak najlepszym lekarstwem przeciw samotności wśród bliskich jest dotyk.

W święta wszyscy się obejmujemy i składamy pocałunki przy życzeniach, powitaniach… a po świętach zwykle wraca codzienność i często wstydzimy się nawet okazywania takich gestów.

Na “do widzenia” całujemy w policzek – jakby z obowiązku, a wracamy do domu… prawie niezauważeni.

Tymczasem, człowiekowi, do normalnego życia potrzebny jest dotyk,  zresztą – nie tylko człowiekowi. Widzimy to codziennie u zwierząt – one tego oczekują od nas. Obserwujmy zachowanie swojego kota, czy psa i uczmy się od nich tulić, łasić domagać się dotyku, pieszczot, głaskania. Zatem przytulajmy się z bliskimi

jak najczęściej, by zmniejszyć, albo zlikwidować potencjalne stresy, a nawet nieporozumienia.

Przecież zamiast głośnej kłótni można swoje racje wyłożyć szeptem do ucha… z uśmiechem, a wtedy- nawet stanowcze, odrębne zdanie nie spowoduje gniewnej reakcji, szybciej zrozumienie a może nawet uległość.. i korzyść jest obopólna.

Trudna sprawa, przyznaję… kilka razy razy udało mi się to :),  a więc warto próbować częściej…. Atmosferę w domu tworzymy przecież my sami.

Dariusz Spanialski

1,540 total views, 1 views today

Dodaj komentarz

Why ask?