Orient Expressem po … jesień

Za naszymi oknami świat miękko otulają pierwsze mgły. Kontury tracą swą ostrość. Po nadejściu zmierzchu tylko gdzieniegdzie widać żółtą poświatę latarń, pomiędzy którymi chowa się tajemnica. Idzie jesień…

Czas otulić się szalem, założyć czapkę i rękawiczki, a przed snem nie zapomnieć o ciepłej szklance mleka – tak a’ propos tego co widać za oknem.

Obecna aura doskonale wpisuje się w ostatni jesienno-zimowy pokaz kolekcji Louis’a Vuitton’a mający miejsce w Paryżu. Na wybiegu w obłokach pary stanęła lokomotywa rodem z początku XX wieku. Oczom zebranych ukazały się modelki wdzięcznie opuszczające przedział pociągu. Najwyraźniej właśnie tu kończyły swą podróż. Wszystkie były wystylizowane na bohaterki kultowej książki Agathy Christie „Orient Express”. Jak prawdziwe damy, każda z nich miała dużą ilość bagaży – toteż każdej towarzyszył tragarz (oczywiście w stroju z epoki) niosący przepiękne torby podróżne .

Takie pokazanie kolekcji było naprawdę genialnym zabiegiem marketingowym Marc’a Jacobs’a – głównego projektanta marki Louis Vuitton. Stworzył on niezwykłą fuzję tradycji domu mody Louis Vuitton – który słynie przecież z produkcji toreb, walizek i kufrów podróżnych – z modą tekstylną.

Pokaz zachwycał nie tylko scenerią, ale i dekadencją kolekcji. Ubrania nawiązywały do złotej epoki kolei żelaznej. Przeważały długie suknie i pięknie wyszywane płaszcze. Głowę każdej podróżnej wieńczył obowiązkowo duży kapelusz stylizowany na nurt vintage (bardzo modny dodatek tego sezonu!).

Stroje skomponowane były „na cebulę”. Spod płaszcza wystawała spódnica, a spod niej jeszcze nogawki spodni; spod krótkiego bolerka widać było sukienkę, a pod nią nogawki spodni. Ponadto, spodnie sięgały ponad kostkę ukazując dzięki temu oryginalne skórzane trzewiki. Mimo wielowarstwowości strojów sylwetki modelek były niezwykle smukłe, a to za zasługą butów na niesamowicie wysokich platformach oraz dużych kapeluszy.

Cała kolekcja była misternie zdobiona błyskotkami począwszy od biżuteryjnych guzików przy płaszczach, marynarkach, butach po całe fragmenty strojów zdobione wręcz holograficznie błyszcząco aplikacjami ze szkiełek i brokatów .  Tylko dom mody dysponujący najnowszą technologią mógł dokonać takiego zdobnictwa.

I wreszcie same torby wspaniale uzupełniające kolorystykę i ozdoby strojów.  Były wśród nich okrągłe zielono-oliwkowe i soczyście ceglaste kufry ze skóry imitującej skórę krokodyla; charakterystyczne trapezowe torby z logo LV – tym razem wyszywanym błyszczącymi „brylancikami”; były też mniejsze podłużne torby porośnięte intensywnie kolorowym futrem (butelkowa zieleń, głęboki fiolet, czekolada i w rysie cętki); były również i większe torby, tym razem „długowłose” (np. w kolorze pomarańczy), a także tradycyjne walizki w koniakowych odcieniach brązu, czy czerwonym kolorze burgunda…

Przyznam szczerze – oglądając ten pokaz nie mogłam się zdecydować co bardziej mnie zachwyca, czy stroje modelek, czy ich torby. Jedno jest pewne, pod wpływem tych niezwykle malowniczych bagaży zapragnęłam natychmiast się spakować i wyruszyć w podróż – choćby w poszukiwaniu jesieni.

A skoro o podróżach mowa, to już niedługo zaproszę Was w „modną” podróż do Nowego Jorku.

 

Agnieszka Jelonkiewicz
Akademia Stylu

 

 

 

3,959 total views, 1 views today

2 thoughts on “Orient Expressem po … jesień

Dodaj komentarz

Why ask?