Konkurs „Moja najważniejsza książka”

konkurs

Jesteś miłośnikiem powieści kryminalnych mamy dla Ciebie konkurs.

Do wygrania dwa egzemplarze najnowszej powieści Katarzyny Bondy „Nikt nie musi wiedzieć”

Konkurs „Moja najważniejsza książka”

Aby wygrać wystarczy w komentarzach napisać kilka zdań na ten temat.

Najciekawsze dwie wypowiedzi w ocenie redakcji Kobiecych Pasji zostaną nagrodzone.

Konkurs trwa do 5 czerwca 2021 do 24:00.  Nazwiska zwycięzców zostaną opublikowane na stronie w dniu 7.06. 2021.

Recenzję powieści przeczytasz TU =>.

Zapraszamy do udziału i życzymy powodzenia.

 

dropszhoping_souvreSklep on-line

Sklep on-line z produktami najwyższej jakości
perfumy, środki czystości, pielęgnacja skóry,
suplementy, kolagen
10 % RABATU Na WSZYSTKIE PRODUKTY
ZOBACZ >>

848 total views, 8 views today

39 thoughts on “Konkurs „Moja najważniejsza książka”

  1. W opisie książki czytam:
    „Wyobraź sobie, że masz sześć lat. Matka budzi cię w środku nocy, myje i ubiera w zniszczone ubranie, a potem prowadzi cię do złowróżbnie wyglądającego namiotu na końcu ogrodu. Tam zostajesz unieruchomiona siłą przez dorosłe kobiety i w okrutny sposób okaleczona. A wszystko to na polecenie twojej rodzicielki.”

    Ja nie umiem sobie tego wyobrazić,choć przeczytałam i poznałam historię kobiety, która to przeżyła. Nie mogę się otrząsnąć się po tej lekturze z jednego prostego powodu- bo ta historia była prawdziwa. Też jestem kobietą- kobietą, która miała szansę- na życie, na godność, na rodzicielską miłość, która wspiera a nie niszczy, na dorosłość, na pierwszą miłość, na pierwszy raz, na wszystko co najlepsze.
    Nagle staje przede mną kobieta, która szansy nie miała. Kobieta, której odebrano ciało, odebrano godność, kobiecość i szansę na to wszystko co większość uważa za niezbywalne prawo naturalne. Kobieta którą okradziono, odarto, skrzywdzono w imię niewidzy, guseł, zabobonowów.

    Ta historia dotyka, porusza i odbiera sen na wiele nocy, ale właśnie w tym celu powstała- by wyrwać kobiety z niewiedzy, by edukować, by ukazywać prawdę, odzierać bestialstwo i krzywdę z otoczki religii i tradycji. To dzieję się tu i teraz, w XXI wieku- na naszych zamkniętych oczach, na oczach całego cywilizowanego świata.
    Przeczytałam wiele ważnych książek, które na długo zostały w mojej pamięci, ale „Cięcie” było jedną z tych, po której mój świat został zmieniony- bo zmieniłam się ja jako człowiek i jako kobieta.

  2. Moja ulubiona książka to: „Mikołajek i inne chłopaki”. A po prawdzie to cała seria przygód o Mikołajku. Przezabawna, mądra i ponadczasowa opowieść dla dzieci i nie tylko. Uwielbiam!

  3. Moja najważniejsza książka to pierwszy elementarz Kiedy szłam do pierwszej klasy z niego dużo się dowiedziałam i z niego dużo nauczyłam

  4. Moja najważniejsza książka to „ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA”. Byłam zauroczona tą bohaterką do tego stopnia, że sama zostałam nauczycielką.

  5. Moja najważniejsza książka to ‚Głębia Challengera’ Neala Shustermana. To najprawdopodobniej najbardziej poruszająca książka jaką kiedykolwiek czytałam. Otworzyła mi oczy na świat osób zmagających się z ciężkimi chorobami psychicznymi, które odrywają je od rzeczywistości. Sama zmagam się z wieloma problemami i ta właśnie książka dała mi do zrozumienia, że nie można tego bagatelizować. Książka piękna, wartościowa i życiowa.

  6. Książka, która jest dla mnie najważniejsza to zdecydowanie „Kurier Warszawski” Jana Nowak-Jeziorański. Pokazał mi jak mimo przeciwności losu można pokonać trudności na drodze do celu. Jego odwaga inspiruje mnie do podejmowania nowych działań.

  7. Moją najważniejszą książką była Dzieci z Bullerbyn Astrid Lingren . Miałam chyba osiem lat i czytałam już jakieś książeczki dla dzieci ale gdy ta wpadła w moje ręce czytanie od tej pory stało się moją pasją i tak jest do dziś .

  8. No to może ja pierwsza zacznę…
    Moją najważniejszą książką jest „Patrick Melrose” autorstwa Edwarda St Aubyn. Ta „gruba” – 864 stronnictwa powieść obyczajowa, z okładki której spogląda na mnie przystojny „inaczej” Benedict Cumberbatch, opisująca całe życie bohatera, a nie tylko wybrany fragment, jest dziełem eksplorującym dorosłe życie przy pomocy przeżyć życia dziecięcego, a traumatyczna historia ukazana w fabule książki zdarzyła się naprawdę i to samemu autorowi. Na mnie ta książka, działa jak najlepszy seans terapeutyczny i cieszę się ogromnie, że ją mam w swojej biblioteczce. Gorąco polecam.

  9. Najważniejsza książka, jest ich dużo ale ta do której często wracam to Panny i wdowy Marii Nurowskiej, historia Polski jest w niej ciekawie opowiedziana, losy bohaterów wciągają. Jest to powieść często tragiczna jak historia Polski, bywają chwile trudne ale bardzo lubię właśnie ją

  10. Najważniejsza książka dla mnie to powieść „Źródło”, napisana przez Ayn Rand, Książka ta, według biblioteki Pentagonu, najbardziej poczytnej książce w Ameryce po Biblii w XX wieku W tym okresie, który był pełen defetyzmu i pesymizmu, ze względu na wojny i kryzysy.. Ayn Rand, swą silną, kobiecą ręką wskazała wielu ludziom sukcesu kierunek , poprzez ujętą w swych dziełach filozofię, zwaną obiektywizmem.
    Wszystkie te powyższe założenia świetnie demonstrowała Ayn w swoim własnym życiu. Była ona Rosjanką, której rodzice w trakcie rewolucji październikowej zostali wygnani z kraju do USA. Ayn, ze względu na swoje etniczne pochodzenie oraz akcent była wyszydzana i nieakceptowana przez rówieśników. Nie inaczej było w jej dorosłym życiu, kiedy już jako pisarka, autorka bestsellerowych powieści „Źródło” oraz „Atlas Zbuntowany” atakowana była zarówno przez ruchy lewicowe, prawico- konserwatywne, duchowieństwo, środowisko uniwersyteckie

  11. Moja najważniejsza książka poprawia humor, wspiera, podpiera i wywiera na mnie taki wpływ, że nawet w sytuacjach kryzysowych przywraca uśmiech. ” Trzech panów w łódce” Jerome K. Jerome to dla mnie najlepsze lekarstwo na złe samopoczucie, to przewrotny humor, z rozbrajającymi sentencjami, które uwielbiam cytować przy każdej okazji np: „…nie ma róży bez kolców, jak powiedział jeden pan, kiedy zmarło się jego teściowej i dostał rachunek za pogrzeb”. Może ta książka nie naprawia świata, nie podejmuje podniosłych tematów, ale mi pomaga zachować zdrowy dystans do tego co wokół mnie i przejść z humorem przez trudy dnia codziennego.

  12. „ Nie ma ‘’ Mariusza Szczygła śmiało zaliczałabym do książek traktujących o samorozwoju człowieka. Na przeszłość nie mamy żadnego wpływu. Ważne to, co zrobiliśmy z bagażem doświadczeń, jak przerobiliśmy lekcje życia. Przyszłość jest jedną wielką niewiadomą , czyli w ogólnym rozrachunku liczy się tu i teraz.
    Puzzle życiowej układanki układają się zgodnie z przewidywaniami właściciela, a brakujące człony zawsze można uzupełnić.
    „ Nie ma ‘’ należy czytać „ pomiędzy wierszami ‘’, a efekty tej lektury zaskoczą nas samych. „ Nie ma ‘’ jest traktatem o nadziei. To katharsis, wyjście z mroku. Nadzieja na inne „ Ma ‘’. I w tym tkwi niezaprzeczalny sukces tej książki.

  13. Moją najważniejszą książką jest „Harry Potter i Książę Półkrwi” J.K.Rowling. Dostałam ją w 2006 roku na święta od mojej Mamy. Dla wielu może być typową książką dla dzieci, i może być normalne, że rodzice kupują dzieciom prezenty, ale u nas było inaczej. Gdy miałam 6 lat mój Tata nas zostawił, w moje 9 urodziny wyznaczono termin ich rozwodu… gdy nas zostawił, nie miałyśmy prawie niczego. Pamiętam czasy, gdy nawet nie było prądu. Ciężko to wspominać, ale chcę napisać, dlaczego ta książka tyle dla mnie znaczy. Gdy w 2006 jechałyśmy do Polanicy Zdroju do szpitala (urodziłam się z rozszczepem wargi i podniebienia), miałyśmy przesiadkę z jednego pociągu do autobusu w Kłodzku. Miałyśmy jeszcze dużo czasu do autobusu i poszłyśmy na spacer. Wtedy weszłyśmy do księgarni i zobaczyłam te książki. Wcześniej miałam okazję przeczytać Zakon Feniksa i moim wielkim marzeniem było przeczytanie Księcia Półkrwi. Moja mama nie chciała wydawać pieniędzy, bo ich prawie nie miałyśmy, ale widząc jak bardzo mi (dziecku) zależało, po prostu ją kupiła. Podejrzewam, że odmówiła sobie kilku posiłków kosztem tego, ale jednak zrobiła to. Kupiła mi książkę, a ja obiecałam jej, że nie przeczytam raz i „rzucę w kąt”, dbałam i do dzisiaj mam tę książkę. Szanuję ją bardzo. Pokochałam ten magiczny świat i nawet dużo pisałam fanficków jako dziecko i nastolatka. Do dzisiaj mam wielki sentyment i kocham książki. Czy wygram konkurs czy nie, warto wspomnieć jak wiele zrobiła dla mnie Mama :) Zwłaszcza dzisiaj w Dzień Matki :) Dziękuję Jej serdecznie, a fragmenty książki wciąż umiem na pamięć :)

  14. Najważniejszą dla mnie książką jest niewątpliwie „Mały Książę”. Jest to dla mnie powieść podróż, która pozwalała mi zagłębiać się w siebie, w swoje potrzeby i też lęki. Której zrozumienie zmieniało się wraz z dojrzewaniem, a jednocześnie uczyło mnie bym nigdy nie zgubiła w sobie dziecięcej duszy. Każdorazowo sprawia ona, że czegoś się uczę. Jej nie da się tak po prostu czytać, a należy studiować. Sięgać głębiej i zadawać sobie, ale też światu pytania.
    Dopiero wtedy możemy ją zrozumieć. Moja podróż z nią wciąż trwa.

  15. W oceanie książek – moją absolutną „perełką”, do której często wracam – jest „Mały Książę” Antoine de Saint-Exupériego.
    Wbrew pozorom – nie jest to tylko opowiastka dla dzieci, a wręcz przeciwnie – wielu dorosłych czytelników odnajdzie w niej podstawowe wartości i uniwersalne prawdy, o których często zapominamy w pogoni za kariera i opętani żądzą pieniądza. „Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół.” Jakież to prawdziwe i smutne zarazem…
    Miłość, przyjaźń, wrażliwość, odpowiedzialność – to wartości, które należy pielęgnować na każdym etapie naszego życia. To właśnie „Mały Książę” nauczył mnie, że „Dobrze widzi się tylko sercem”, a „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”… Nie można było tego ująć lepiej! Po prostu BEZCENNE!
    Polecam lekturę każdemu – niezależnie od płci i wieku – naprawdę WARTO!

  16. Najgłośniej krzyczy serce – Martyna Senator to książka która mną wstrząsnęła. O przemocy i hejcie w szkole. Po prostu w głowie mi się nie mieści jak uczniowie mogą sobie nawzajem życie uprzykrzać.I to bezkarnie, bo jak ktoś pochodzi z dobrej rodziny to on absolutnie nie jest zdolny do przemocy. Momentami jak czytałam to szlag mnie trafiał. Szkoła, mnóstwo uczniów i totalna znieczulica. Nikt nie reaguje jak dziewczynie dzieje się krzywda ech… Dużo można by pisać o tej książce. Pozostanie w głowie na długo…

  17. Moja najważniejsza książka to Biblia! Zaglądam do niej bardzo często! Papież Franciszek kiedyś powiedział: „Dzień poświęcony Biblii nie powinien być „raz w roku”, ale w każdym dniu roku”. Wiele w niej znajduję ulubionych cytatów, które towarzyszą mi w moim codziennym życiu, pomagają mi w codziennych zmartwieniach, pocieszają…
    Znanym cytatem z Biblii jest np. ten z psalmu 23: „chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną”, czy też piękne cytaty o miłości ,” Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa”, „Przyjaciel zawsze okazuje miłość”.., jest ich mnóstwo, piękne, porywające, urzekające…
    Natomiast Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział „ Pismo Święte, jest jak orzeźwiająca woda i jak pożywienie, którym karmi się człowiek wierzący”. Biblia to księga, w której wciąż znajdujemy coś nowego i jest dla „Wszystkich”, każdy z nas znajduje w niej coś dla siebie, można ją czytać nieskończoność.

  18. Moja najważniejsza książka, to zdecydowanie „Mały Książę”, który towarzyszy mi od dzieciństwa. W swojej biblioteczce posiadam wydanie, które w prezencie na 7 urodziny dostał mój tato i mam do niego ogromny sentyment. Ten tytuł czytałam kilkakrotnie w ciągu mojego życia i na różnych jego etapach interpretowała go inaczej. Człowiek dojrzewa do tego typu ksiazek.

  19. Moja pierwsza i zarazem najważniejsza książka to pierwszy elementarz z literkami kiedy uczyłem sie składac litery i budować słowa. Dziś poziom czytania oraz tematyka są nieco inne. Uwielbiam samą autorke Kasie Bonde, jak i jej książki :)

  20. Moja najważniejsza książka to ,,Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” z serii ,,Millennium”. To pierwszy kryminał, po jaki sięgnęłam w życiu, a znalazłam go na półce z książkami mojej mamy. Był to dla mnie duży przeskok jeśli chodzi o poziom literatury. Wcześniej czytałam głównie modne, młodzieżowe pozycje, które, choć wciągające, zazwyczaj nie skłaniały do głębszych refleksji ani nie wywoływały dreszczyku emocji, który towarzyszył mi przy każdej stronie ,, Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet”. I chociaż od poznania tego wybitnego dzieła Stiega Larssona minęło już sporo czasu, to nadal jestem zainspirowana postacią Lisbeth Salander. Pokazała mi ona, że kobieta w literaturze (oraz w życiu!) nie musi być jedynie pustą księżniczką czekającą na księcia z bajki, ale sama kierować swoim życiem. Serdecznie polecam tę książkę oraz całą serię tym, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z tymi kryminałami!

  21. Uwielbiam czytać książki, są one nie tylko sposobem na spędzanie wolnego czasu, lecz także niezwykłym źródłem życiowych prawd. Na najwyższym stopniu podium plasuje się „Czego żałują umierający”, która, wbrew tytułowi, jest książką dla tych, którzy wciąż żyją, a być może jedynie egzystują, ograniczając się do oddychania, pracoholizmu, pogoni za rzeczami materialnymi czy spełnianiem oczekiwań innych ludzi. To niezwykła opowieść opienkunki osób nieuleczalnie chorych, która opisuje rozmowy ze swoimi pacjentami. Ta książka otwiera oczy, pozwala dostrzec to, co w życiu jest najważniejsze, pozwala docenić ludzi i rzeczy na dłużej niż chwilę przed śmiercią. Ta książka wyciska łzy, bawi, uczy – jak żyć, by w chwili śmierci niczego nie żałować.

  22. ja się wychowałam na książkach Joanny Chmielewskiej. To prawie moje czasy, to „czar peerelu”, to zagadki kryminalne wplatane w ludzkie życie…. i oczywiste oczywistości,. typu ” no przecież wiadomo, że król Francji… i Ci bohaterowie, którzy są realni…. i rodzimy hazard… duuuuuzo by mówić…

  23. Znam w tym egzemplarzu każde zagięcie okładki, każdą stronę nadgryzioną zębem czasu i wygładzoną rękami kolejnych pokoleń. Czytała ją moja babcia, czytała moja mama, w końcu – nie miałam chyba wyjścia – przeczytałam i ja.
    Jestem trzecim pokoleniem, które przenosi się do żółtego domu z wieżyczką, kiedy potrzebuje raz ciepła rodzinnego bijącego od pani Żakowej, a czasami przywrócenia do pionu w rześkich słowach Julii. Czasem bliżej mi do niespokojnego ducha Celestyny, innym razem marzę o tym, żeby pogadać z Dziadkiem o literaturze i dołączyć do jego projektu wyczytywania kolejnych książek z biblioteki w porządku alfabetycznym.
    Tą najważniejszą książką, od której zaczęła się moja miłość do książek, jest „Szósta klepka” Małgorzaty Musierowicz – do dziś pamiętam ciemne, zimowe popołudnie, śnieg za oknem i moment, kiedy po raz pierwszy przeniosłam się do Poznania. I choć na Jeżyce sama trafiłam dopiero wiele, wiele lat później, wystarczyła mi chwila, by je pokochać – kiedy w końcu chodziłam śladami Borejków, poczułam się tam od razu jak w domu :)

  24. Powieść,którą bardzo cenię to  „Małe życie” autorstwa Hanyi Yanagihary, bo to lektura, która totalnie mnie zaskoczyła i dosłownie zmiażdżyła. Dość długo odkładana przeze mnie, jako pozycja obowiązkowa, bo przecież tak świetnie oceniona na całym świecie, w końcu trafiła w moje ręce, i gdyby nie praca, posiłki czy sen z pewnością w ogóle bym jej nie odkładała. Historia przyjaźni czwórki przyjaciół z college’u, temat wydawałoby się dość oklepany i popularny, opisana na przestrzeni kilkudziesięciu lat jest nie tyle nieprawdopodobnie wzruszająca i bolesna, miejscami zabawna i pouczająca, a nawet zawiła – naprawdę skłania do przemyśleń. Autorka w niezwykły sposób ukazuje jak krzywdy z dzieciństwa,związane z molestowaniem i pedofilią  mają destrukcyjny wpływ na życie człowieka i wszystkich osób z jego otoczenia. Poprzez postać Juda,wybitnego prawnika i niesamowicie inteligentnego mężczyzny ukazuje, jego codzienną walkę o przetrwanie w świecie, w którym czuje się jak odludek,bezwartościowa postać,niezdolna do rozliczenia się z krzywdami doświadczonymi w dzieciństwie. To powieść o niesamowitej sile przyjaźni i miłości pomiędzy ludźmi,gotowej do największych poświęceń nawet kosztem własnego zdrowia i szczęścia, której nie jest w stanie pokonać nawet śmierć.  Ma dla mnie szczególną wartość,bo porusza mnóstwo aspektów życia człowieka,zmusza do przemyśleń a nawet  zmiany niektórych przekonań,które po lekturze tej książki już nie wydają się takie oczywiste. Polecam!

  25. Moją ulubioną książką są „Muminki”, którą napisał Tove Jansson. Brzmi śmiesznie? Nic bardziej mylnego. Mam wrażenie, że ta książka czytana mi w dziecinstwie ukształtowała mój charakter. Dzięki postaciom uczyłam się, że są osoby, które mogą chcieć mnie skrzywdzić i takie na których zawsze będę mogła polegać. Wkraczając w dorosłe życie wiedziałam już, że strach ma wielkie oczy, a najwazniejszą wartością w życiu są bliscy. To mądrości ponadczasowe i uniwersalne, jednak gdy poczułam się dorosła uznałam, że czas pożegnać się z bajeczkami dla dzieci. Oddałam wszystkie tomy, które miałam. Przepadly gdzieś bez wieści. Jakaż byłam dzielna w poszukiwaniach pare lat temu, kiedy urodziłam synka! Swoich tomów już nie znalazłam, ale w internecie wciąż do kupienia są piękne wydania. Dziś każdego dnia przed spaniem czytamy tę opowieść, i choć myślałam, że znam ją na pamięć, wciąż codziennie uczę się czegoś nowego…

  26. „Ciemna strona” Tarryn Fisher to głęboka i przenikliwa podróż do wnętrza siebie. Książka jest mroczna, ale bardzo poruszająca. Dotyka takich społecznych problemów jak: depresja, choroba, brak akceptacji czy złamane serce. To jedna z tych pozycji, która wkrada się niepostrzeżenie do duszy, kradnie serce, zakłóca spokój i zajmuje myśli…
    Bardzo przeżyłam tę książkę i na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę.

  27. Ja chciałabym namówić wszystkie panie do przeczytania książki „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” Mario Vargas Llosa już sam tytuł jest bardzo zachęcający i zapraszający. A treść? Same czytelnicze kobiece miodzio na chwilę odpoczynku. Nasza bohaterka marzycielka od dzieciństwa fantazjuje o lepszej przyszłości a kim jest kłamczuchą, bezwstydną ladacznicą i toksyczną kobietą. Jej facecik zakochany bez pamięci, ale broniący się przed uczuciem, niestety mięczak w jej mackach, słabnący w obliczu rzeczywistości. Ich los, to burzliwy romans, spotkania i nagłe rozstania, ból i miłość, prawda przemieszana z fałszem i wiecznymi znakami zapytania. Miłość i nienawiść, ogień i woda i erotyzm płynący szerokim strumieniem. Toksyczny związek pełen perwersji, ale i niesłychanego ciepła i rokoszy. Ta książka nie pozwala oderwać się od czytania a każdą przeczytaną stroną można się delektować jak na uczcie. Dlatego też tę książkę trzeba przeczytać, bo w każdej z nas jest coś z Niegrzecznej Dziewczynki.

  28. SERENADA PANI GUTOWSKIEJ –ADAMCZYK ZAGRAŁA W MOJEJ DUSZY – jakieś licho podkusiło mnie , by sięgnąć po tą książkę I co? Poszło ! Kilka godzin wyjętych z życia. Nijak się ruszyć, obiad spalony , dziecko odebrane po czasie z przedszkola i książka przeczytana od deski do deski I wiecie co? Nie rozumiem dlaczego? Dlaczego tak strasznie mi się ta książka spodobała. Czy to przez tę naturalność, czy jakąś słabość własną moją do autorki ? Czy realność świata filmowego, w którym obraca się bohaterka z prowincji, którą mogłaby być każda z nas. Czy też przez samą bohaterkę, która nie tylko jest dowcipna, ale i dostaje po tyłku. Podnosi się, zakochuje, a potem znowu. A jednak wciąż jest uczciwa i naturalna. Jakaś taka nieprzesiąknięta amerykańską papką, prawdziwa i sympatyczna. Taka nasza Kaśka! Aktorka z podrzędnego teatrzyku, która nagle przeradza się w divę serialu, w którym kochają się wszyscy. Divę, która jednak kiedyś musi się upomnieć o swoją sławę. Bo przecież bajka nie może trwać wiecznie. Zresztą i sumienie Kaśki długo nie da się naciągać. W końcu jej osobowość upomni się o swoje miejsce w życiu. A i serce musi się ulokować w jakimś miejscu. Musi w końcu przestać być aktorką cudzego życia. I chyba o to głównie chodzi. Małgorzata Gutowska-Adamczyk stworzyła bohaterkę, która niestety jest uczciwa. Ma sumienie. I choć początkowo wydaje jej się, że nie ma w tym nic złego, w udawaniu kogoś innego, w końcu sama jest aktorką, to jednak po pewnym czasie i ona zauważa, ze życie pośród fleszów, początkowo mile łechczące jej osobę, to tylko kolejna rola. Aktor, tak naprawdę nigdy nie przestaje grać. Tylko jakie jest rozgraniczenie pomiędzy grą, a kłamstwem? Pomiędzy rolą, a oszukiwaniem bliskich? Kaśka Zalewska, to taka nasza swojska Pretty Woman!!! Aż po prostu chce się krzyknąć – czytając ! SERENADA ! LEKTURA OBOWIĄZKOWA !

  29. Wiele jest znamienitych, wspaniałych i pięknych książek, ale tylko jedna taka jak „Miasto ślepców” – ta książka wywraca życie do góry nogami. Jest tak szokująca, sugestywna, obnaża tyle mechanizmów ludzkiego działania, jest prawdziwym antropologicznym studium nie przestając funkcjonować jako kawał znakomitej, wybitnej literatury. W powieści J. Saramago nie ma imion, nazwisk, nie pada żadna nazwa geograficzna. To, co spotkało jej bohaterów, mogło zdarzyć się wszędzie. Epidemia białej ślepoty, która podstępnie zaatakowała mieszkańców miasta, rozprzestrzeniając się w mgnieniu oka, nie wiadomo dlaczego oszczędziła tylko jedną kobietę – żonę lekarza okulisty. To do jego gabinetu trafił pierwszy pacjent, który nagle przestał widzieć. Od tego momentu rozpoczyna się prawdziwy kataklizm. W zastraszającym tempie życie ludzi zostaje sprowadzone do podstawowych potrzeb i popędów. Instynkt samozachowawczy zastąpił moralność. Na nic kultura i intelekt – liczy się umiejętność przetrwania w ekstremalnych warunkach, gdy doskwiera brak wody i jedzenia. Nastaje pierwotna, okrutna równość – wszyscy są tak samo bezbronni w obliczu zagrożenia życia. Po raz kolejny okazuje się, że słowo „człowiek” nie brzmi dumnie. Pisarz w swojej powieści udowodnił to, co i tak już wiemy na temat kondycji ludzkiej nie tylko na podstawie literatury, ale przede wszystkim historii ludzkości – że trudno jest ocalić człowieczeństwo w obliczu zagłady. Strach budzi agresję, zdeterminowany człowiek jest w stanie zrobić to, o co by siebie nigdy wcześniej nie podejrzewał. Koszmarny świat J. Saramago szokuje i bulwersuje czytelnika swoją drastycznością. Apokaliptyczna wizja przeraża i zmusza do refleksji.

  30. Najważniejsza to ta ( prawie) pierwszy” Przez różową szybkę” Ewy Szelburg- Zarembiny. Otworzyła mi drzwi do magicznych miejsc, przyniosła pierwsze silne emocje czytelnicze, sprawiła, że pozostała wierna papierowym książkom choć technologia daje tyle możliwości. Pomogła mi też pasję do czytania przekazać moim dzieciom… A to jest bezcenne.

  31. Od lat pokazuje mi, co jest najważniejsze w życiu, Jeżycjada Małgorzaty Musierowicz. Z rodziną Borejków zetknęłam się po raz pierwszy jako nastolatka i trwam przy niej do dziś. Kocham tych ludzi. Czułą Gabrysię, szaloną Idusię, wrażliwą Nutrię i przebojową Pulpecję. I ich rodziców, którzy szaroburą rzeczywistość zamieniają w pełen blasku i kolorów świat. Ze spotkań przy stole w Bojejkowej kuchni od lat czerpię wyjątkową radość życia, upewniam się, że pieniądze nie zawsze są najwyższą życiową wartością, uczę się, jak wstawać z kolan po kolejnej życiowej zawierusze i gromadzę zapasy optymizmu.

  32. Moja najważniejsza książka to zdecydowanie „W dżungli podświadomości” Beaty Pawlikowskiej. Książka która otwiera oczy i po lektuze której naprawdę aż trudno uwierzyć w to że sekret życia i szczęścia może być aż tak łatwy. To lektura do której wracam raz na jakiś czas i mam wrażenie że za kazdym razem czytam zupełnie inną książkę. Książka się jednak nie zmienia. Zmianie ulega mój sposób myślenia i moje przekonania na temat życia i samej siebie. Dzięki tej książce i żółtym, bezcenym karteczkom odnalazłam najważniejszego w moim życiu przyjaciela – samą siebie i odkryłam że za traktowanie się dobrze naprawdę nie czeka nas żadna kara. Wręcz przeciwnie jeśli sami sobie stajemy się przychylni wszechświat poddaje się tej potędze i staje się również przychylniejszy wobec nas. ” W dżungli podświadomości” było kiedyś moim biletem na wspaniałą podróż w krainę własnej psychiki i w gęstwinę zagmatwanych myśli i przekonań którą odkładałam bardzo długo. A szkoda bo naprawdę całkiem faniej jest żyć zamiast egzystować :) To książka która wcale nie gwarantuje milo spędzonego czasu, bo odkrywa mroczne zakamarki naszego dzieciństwa i naszego czasem krwawiącego serca. Czasem wyciśnie łzy, czase sprawi że ma się chęc rzucić nią o ścianę. Ale koniec końców warta jest każdej łzy i każdej złości bo otwiera oczy na piękno świata i w efekcie pozwala piękniej żyć!

  33. Jeśli z długiej listy ważnych dla mnie książek muszę wybrać tylko jedną, wybieram „Obsesję piękna” autorstwa dr Renee Engeln. To książka o tym, skąd biorą się kobiece kompleksy, dlaczego stosunkowo niewiele kobiet może z pełnym przekonaniem ogłosić, że czuje się naprawdę dobrze w swoim ciele. Dzięki zebranym przez Engeln historiom, dzięki badaniom i statystykom, możemy zrozumieć, że rodzimy się doskonałe, szczęśliwe i pełne energii, ale jeszcze zanim nauczymy się dobrze mówić, świat zaczyna bombardować nas szkodliwymi przekazami, które z czasem odbierają nam pewność siebie. Nos, który dotąd po prostu służył nam do oddychania, nagle staje się za duży, za mały, za szeroki, a nogi, które kiedyś zwyczajnie niosły nas przez życie, zaczynają być: „krzywe”, „krótkie”, „grube” lub „kościste”.

    „Obsesja piękna” sprawiła, że spojrzałam na swoje ciało zupełnie innymi, bardziej przyjaznymi oczami – każdej kobiecie życzę tego samego.

  34. Moja książka życia to książka kucharska, bo do wyśmienitych podróży się gotuję,
    smakowite cuda wyczarowuję.
    Każdego dnia uczę się gotować zdrowo,
    aby w mojej kuchni było pysznie i kolorowo,
    rodzince kulinarną podróż serwuję
    i każdą chwilą się delektuję.
    Wspólne momenty chciałabym osłodzić niesamowicie,
    aby rodzinka miała pyszne, zdrowe życie.

  35. Gdy wieczory są długie i chandra doskwiera,
    ulubiona książka do krainy marzeń mnie zabiera.
    Agatha Christie królową kryminałów się nazywa,
    która na swoim fachu zna się jak mało kto i niepokonana od lat wielkie uznanie zdobywa.
    Jest niczym dobra wróżka która magiczną różdżką czaruje,
    hipnotyzujący seans nam serwuje.
    Jej popularna seria kryminałów to fantastyczna lektura książkowa,
    na jesienne, długie i zimne wieczory dla każdego wprost odlotowa.
    Każdego czytelnika wciąga niebywale,
    nikt nudy nie zazna tutaj wcale.
    „Dziesięciu Murzynków”, „Śmierć na Nilu”, „Dom zbrodni”, „Morderstwo w Boże Narodzenie”
    czy „Noc w bibliotece” polecam Wam moi przyjaciele,
    gdyż dzieje się tam naprawdę wiele.
    Każda z tych książek jest pełna zagadek, labiryntów, krętych dróg, zawiera wątek kryminalny, walkę dobra ze złem i zagadkę trudną do rozwikłania,
    niecodzienny splot akcji i widza do samego końca w napięciu trzymania.
    Im dalej się zagłębiam wciąż nowe postacie na horyzoncie się pojawiają
    i zagrożenie bycia potencjalnym sprawcą stwarzają.
    Czytelnik różne osoby typuje
    i dowiadując się z czasem nowych faktów po kolei eliminuje.
    Wcielam się w rolę i jak Hercules Poirot się czuję,
    bo wspólnie z nim zagadki rozwiązuję!
    Niczym Superman mężny, odważny, przebiegły, wiąże fakty, wszystkie tropy analizuje,
    bada dowody zbrodni, świadków skrupulatnie przesłuchuje,
    idzie jak po nitce do kłębka w celu zagadki rozwikłania
    i uparcie dąży do sprawców ukarania.
    Za wszelką cenę sprawę do końca musi doprowadzić koniecznie,
    aby każdy poczuł się bezpiecznie.
    Pewność siebie go nie opuszcza, w swoim działaniu jest zdecydowany,
    w ratowaniu świata i niesieniu pomocy jak nikt zaangażowany.
    Hercules Poirot jest nie do zastąpienia,
    bo świat na lepsze zmienia.
    To jest moja bajka, to jest mój świat
    w którym czas się zatrzymuje, nie liczę godzin i lat.
    Przypływ adrenaliny czuję
    a rozwiązując zagadkę morderstwa wraz z głównym bohaterem, odnoszę sukces, mam satysfakcję i wielką radość czuję!
    Kocham ten dreszczyk emocji który zawsze mi towarzyszy,
    w błogiej panującej wokół ciszy,
    przy blasku świec lub nocnej lampce a nawet małą latarkę pod kołdrą trzymając
    i wciągający kryminał czytając.
    Obraz jest realistycznie przedstawiony, książka łatwym językiem napisana,
    gdy czytam, do granic się zagłębiam, jestem jak w transie, od rzeczywistości oderwana.
    Bo każdy kto w kryminały Agathy Christie wieczorową porą wskakuje,
    ten wiele wrażeń i emocji odnajduje.
    Kryminały Agathy Christie wciąż mnie inspirują, cenię je sobie niesamowicie,
    bo bez nich jakże szare byłoby życie!

  36. Największy wpływ miała na mnie książka “Oskar i Pani Róża” (Éric-Emmanuel Schmitt). Nauczyła mnie ona, że nigdy nie wolno się poddawać i że trzeba walczyć o to, by każdy następny dzień naszego życia był tym najwspanialszym! Może każdy z nas powinien spróbować traktować 1 dzień jako 10 lat? Przeżywać każdy dzień świadomie, nigdzie się nie spieszyć, delektować się cudownymi chwilami, uczyć się na własnych błędach i sprawić by ten dzień był niezapomniany! Da się to zrobić! Ja od czasu przeczytania “Oskara…” też codziennie piszę “list”, w którym opisuję swoje doświadczenia życiowe. Oskar pisał do Boga, a ja piszę w notatniku: data i to co mi się najlepszego zdarzyło w danym dniu. I okazuje się, że nawet te najgorsze dni (kiedy wracając do domu czuję jakbym miała się rozpłakać i zapaść pod ziemie) miały w sobie coś dobrego. Czasem to był Pan Kierowca autobusu, który widząc, że biegnę zaczekał, czasem mąż czekający na mnie z filmem i kolacją przy świecach, a czasem piękna tęcza na niebie… a czasem po prostu życzliwy uśmiech nieznajomego. Odkryłam, że do szczęścia nie potrzeba wiele i że trzeba się cieszyć z życia i brać z niego całymi garściami!!!

  37. Na długie wieczory książka przygodowa idealnie pasuje,
    to „Przypadki Robinsona Cruzoe” przy której się relaksuję.
    Główny bohater Robinson Cruzoe się nazywa,
    interesującą osobowość w nim się skrywa.
    Ciekawych ludzi i miejsca poznaje,
    z nim nudzić się nie przestaję,
    różne przygody odkrywam,
    od niego się uczę, nowe doświadczenia zdobywam.
    Pewny siebie, na wszystko sposób ma,
    ze wszystkim doskonale radę sobie da.
    Książka „Przypadki Robinsona Cruzoe” wprowadza czytelnika do świata nowego,
    pełnego magii tak różnorodnego,
    bardzo wciągająca, interesująca i relaksująca.

Odpowiedz na „PatrykAnuluj pisanie odpowiedzi

Why ask?