Jej wysokość-elegancja

elegancja

Dziś w dziedzinie doboru stroju mamy wolność na skalę dotychczas niespotykaną. I – nie ma co ukrywać –  nie zawsze wiadomo co z tą wolnością począć. Dawniej etykieta towarzyska wyraźnie określała co można, a czego nie wypada i co konkretnie jest „w złym guście”. Gdyby dziś zechcieć odnaleźć jasne reguły definiujące podział strojów na oficjalne – typu biznesowego, czy prywatne lub odświętne, można by znaleźć się w kłopotliwym położeniu, ponieważ takich „sztywnych” reguł już nie ma.  Jak więc mają postępować współczesne poszukiwaczki elegancji?

Okazuje się, że chcąc zdefiniować pojęcie elegancji już natrafia się na nie lada trudność. Jest to gra niuansów i subtelności często tak nieuchwytna, że łatwiej określić czym zdecydowanie elegancja nie jest. Elegancja nie jest więc prowokacją. Człowiek elegancki nie prowokuje ani swym zachowaniem, ani strojem. W szafie kobiety eleganckiej nie ma więc miejsca na dekolty sięgające prawie pasa, spódniczki będące kawałkiem materiału i pozostające spódniczką tylko z nazwy, czy koronki noszone od samego rana.

Elegancja nie jest również zbytnim luzem, najchętniej ostatnio usprawiedliwianym modnym terminem: „casual”. Niestety, oglądając różne interpretacje stroju w typie „casual”, często dochodzę do niezbyt radosnej konkluzji. Okazuje się, że w dobie walki o komfort i wygodę, nasze społeczeństwo staje się na tyle konsumpcyjne, iż wygoda zaczyna być coraz częściej równoznaczna i z nadmiernym luzem, i z dość nonszalanckim podejściem do ubraniowej etykiety. A stąd przecież tylko jeden krok do niechlujstwa…

„Casual” to przecież nie abnegacja, tylko nowa formuła swobodnej elegancji. Dlatego kobieta elegancka zawsze ubierze się stosownie do sytuacji – i w pracy (nawet w piątek) – będzie to strój biznesowy, a nie bluzka z cekinami, skórzana spódnica i kowbojki. Elegancja bowiem nigdy nie lekceważy ogólnie przyjętych norm. Elegancja również nigdy nie jest manifestacją zdobytej fortuny. Futra, kaskady biżuterii, epatowanie przesadą nie mają nic wspólnego z elegancją. Za to, ceni sobie ona umiar, prostotę oraz wymaga taktu i obycia.

Żyjemy w specyficznych czasach, współczesny świat często jest określany mianem „kultury obrazkowej”. Przyzwyczailiśmy się do krótkich wiadomości tekstowych (sms-ów), łatwiej i szybciej jest nam „kliknąć” w emotio-ikonkę niż wyrazić to słowem, szybciej odczytujemy obraz niż list, wygodniej i szybciej jest obejrzeć film niż przeczytać książkę. Dziś, głównymi środkami przekazu stają się media: kolorowe czasopisma, film, portale internetowe. A w nich (aby zapewnić jak najwyższy wskaźnik oglądalności) często widzimy młode dziewczyny, dla których pokazanie pępka nie stanowi najmniejszego kłopotu.

Internet przyzwyczaił nas do błyskawicznego przepływu informacji. Dziś priorytetem staje się szybkość przekazu. Żyjemy w epoce ludzi śpieszących się. Nie mamy czasu na analizę zawiłych informacji. Cenimy sobie krótkie i jasne komunikaty – „newsy”. Media doskonale odzwierciedlają te zjawiska, a zwłaszcza cechuje w tym show business. A skoro ma być „show”, to oglądamy np. koncerty, z których najmocniej w pamięć zapada nie refren śpiewanej melodii, lecz prowokacyjny, często zagrożony wulgarnością wizerunek gwiazd muzyki pop. Następnie najbardziej „gorące” ujęcia z koncertów są publikowane w Internecie i prasie oraz przekazywane w formie najświeższych ploteczek. Czy ma to coś wspólnego z elegancją, kobiecością, czy dobrym smakiem? Nie. Jest to celowe działanie „wizerunkowe” pomagające gwieździe zdobyć popularność.

Można by krzyczeć: „o tempora! O mores!”, ale po co? Przecież dziś najprostszą i najszybszą receptą na zwrócenie na siebie uwagi jest sensacja, albo skandal. W modzie praktycznie już wszystko było, toteż oglądając to, co serwują nam media oraz pokazywane w nich wielbicielki błyskawicznej kariery trudno nie zauważyć, że dominuje tam sztuka rozbierania się. Chociaż ze sztuką ma ona niewiele wspólnego. Jest to raczej krzyk hormonów – który jako najszybciej wywołujący skandal – staje się niestety zjawiskiem coraz bardziej popularnym. Z wielkim smutkiem obserwuję to zjawisko na ulicach, w szkołach i nierzadko w pracy. Chęć kopiowania wizerunku swoich idolek zbiera żniwo najczęściej u młodych dziewcząt, ale nie tylko. Niektóre kobiety dojrzałe, chcące się odmłodzić, sięgają do tych samych wzorców co córki.

Współczesny świat „ogłusza” pokolenie młodych konsumentów wszelkiego rodzaju bodźcami. Głośna muzyka, reklamy towarzyszą nam już wszędzie: w pubach, restauracjach, centrach handlowych. Atakowani jesteśmy wielkimi billboardami, natarczywymi reklamami telewizyjnymi, agresywnymi grami komputerowymi. Nic dziwnego, że wśród tej swoistej kakofonii można „stracić słuch”. Niektórym z nas kompletna cisza zaczęła już przeszkadzać, bo stała się czymś nienaturalnym. Dziś, młody człowiek jeśli jest sam i z nikim nie rozmawia, ma obowiązkowo słuchawki i-Poda na uszach. Przedszkolaki – chcąc wyglądać jak ich rówieśnicy – domagają się od rodziców pstrokatych ubranek z postaciami z kreskówek lub reklam i obowiązkowo z „napisami”. Łatwo jest też „stracić wzrok” i wśród reklam (czy ktoś pamięta jak wyglądały miasta bez reklam?) nie zauważać pewnych subtelności czy niuansów barw lub form.

Powstaje więc pytanie: czy jest dziś jeszcze miejsce na elegancję?  Wbrew pozorom, tak. W dobie kryzysu wraca ranga elegancji. W  środowiskach nie związanych z „show” odkurza się ja i ceni. Docenia się jej dyskretność, szlachetność tkanin, ponadczasowość, subtelność kolorów i deseni.

Czy łatwo jest być człowiekiem eleganckim? Mając na uwadze, że elegancja jest rodzajem harmonii wszystkich elementów stroju, polega na rezygnacji, a nie dekoracji i że nierzadko jest owocem sztuki, jak najbardziej można być człowiekiem eleganckim.

Czy warto być człowiekiem eleganckim? Zdecydowanie tak. Powszechne przywykanie do brzydoty i bylejakości powinno być – moim zdaniem – traktowane jak grzech ciężki wobec elegancji i nas samych. Oczywiście, możemy żyć bez norm, bez elegancji – ale jakie to będzie życie? Nie można dopuścić do tego, żeby przez młodsze pokolenia, szok był mylony z szykiem.

I o tym jak dbać o elegancję, jak na przekór wzorcom lansowanym przez media, z wdziękiem podkreślać swoją kobiecość, niezmiennie przekonuję Panie na warsztatach i w felietonach.

Agnieszka Jelonkiewicz

Akademia Stylu

9,193 total views, 13 views today

12 thoughts on “Jej wysokość-elegancja

  1. Dziękuję Agnieszko za artykuł.

    Może nie z rezygnacją, bo wszak też ciągle staram sie przeczyć swoją postawą, powszechnej tendencji do „bylejakości przeżywania życia”. Tym bardziej mnie cieszy jeśli na swej drodze spotykam podobne osoby.

    Świetnie mi się czyta Twoje przemyślenia. A spotkaniem, na warsztacie, mnie osmieliłaś. Wyzwoliłaś więcej fantazji.
    Szkoda, że 23-ego akurat wylatuję do Paryża. Na spotkanie z Hanią:)

    Ania

    1. Aniu, jak ja się cieszę z tej wyzwolonej fantazji! Tak bym chciała żebyśmy umiały poza normalnym dniem codziennym i wszystkimi sprawami wokół których się krzątamy – po prostu cieszyć się życiem i bawić modą. Pozdrów Hanię i Paryż :)

  2. Powiem więcej Agnieszko elegancja to dla mnie nie tylko harmonia wszystkich elementów stroju to także pewnego rodzaju harmonia w człowieku, za którą idzie spokój, dojrzałość, klasa. Być może dlatego w naszych mało harmonijnych czasach zanika elegancja.

    1. Z całą pewnością elegancja również wypływa z wnętrza człowieka. To nie tylko strój, ale i takt, i maniery. Rzeczywiście ten rodzaj spójności jest dziś coraz rzadziej spotykany, ale nie niemożliwy :)

  3. Zgadzam się z Agnieszką – wszystko pięknie ujęła w swoim tekście. Życzę sobie i Wam, żebyśmy pomimo przeciwności i wielu zachęt do „bylejakości” pozostały eleganckie.

    1. Iza, rozumiem. Czasem jednak zdarzają się prawdziwe perełki i zawsze wtedy „nasycam wzrok” z prawdziwą przyjemnością. Rozglądaj się! :)

  4. Dziękuje za interesujący artykuł.
    Dzięki Tobie Agnieszko dowiedziałam się, że jestem Dynamiczną zimą, czyli kobietą, której pasuje elegancja :-)
    Ania

Dodaj komentarz

Why ask?