Pasja to więcej niż hobby, to coś, co wciąga tak, że trudno bez tego żyć

Wywiad z Ewą Pawłowską

Zapraszam na opowieść o Ewie Pawłowskiej , która postanowiła radykalnie zmienić swoje życie i poświecić się swojej pasji. Jest radcą prawnym, urzędnikiem mianowanym a to co daje jej radość, całkowicie ją pochłania, rozwija twórczo, daje zastrzyk energii i jednocześnie odpoczynek to szycie patchworków. Z kolorowych skrawków materiałów tworzy z nieomal benedyktyńską cierpliwością bajkowe obrazy i wyjątkowe rzeczy użytkowe.

Kobiece Pasje: Kim Pani jest z zawodu i w jaki sposób to co Pani robi przyczyniło się do rozwijania pasji?

Ewa Pawłowska: Zawód mam zupełnie niezwiązany z patchworkiem – jestem z wykształcenia radcą prawnym. Tego typu praca jednak nigdy mnie nie pociągała – za mało w niej prawdziwych kontaktów z ludźmi, przestrzeni dla własnej kreatywności, radości życia. Za dużo formalności, biurokracji i stresu. Ucieczką od tego wszystkiego stał się dla mnie patchwork – gdy projektuję nowy patchwork, dobieram materiały, wyliczam, ile mi ich potrzeba, a potem szyję, pikuję (i pruję) to jestem w innym świecie. Jest to świat radosnej dziecięcej twórczości, który mnie całą pochłania i daje mi zastrzyk energii i odpoczynek jednocześnie.

 

Kobiece Pasje: Skąd fascynacja patchworkiem?

Ewa Pawłowska: Zaczęło się chyba od geometrii – mojego ulubionego przedmiotu w szkole. Lubię wyszukiwać bryły geometryczne w otaczającym mnie świecie, architekturze. A patchwork tradycyjny – mój ulubiony – to czysta geometria – kwadraty, trójkąty, koła.  I techniki, które jak w matematyce z  dwóch kwadratów określonej wielkości  pozwalają otrzymać gwiazdę, wiatraczek z trójkątów,  klepsydrę… To połączenie czystej matematyki i szycia. Szukałam kursu szycia patchworków, znalazłam go w Paryżu, gdzie pracowałam dłuższy czas (oto jak kolejny raz moja praca przyczyniła się  do rozwoju mojej pasji…). Gdy poznałam podstawowe techniki szycia patchworków – wciągnęłam się w to na dobre.

Patchwork

 

Kobiece Pasje: Proszę opowiedzieć nam o patchworku, skąd wywodzi się ta technika i na czym polega.

Ewa Pawłowska: Patchwork tradycyjny to metoda szycia, która polega na zszywaniu małych kawałków tkanin o geometrycznych kształtach w jedną całość, tworząc w efekcie nowy wzór. Określa się tak także gotowy wyrób wykonany tą techniką, najczęściej makatkę lub narzutę. Gotowy patchwork składa się z trzech warstw: zszytych w określony wzór kawałków tkanin;  ociepliny, która sprawia, że patchwork jest miękki i „objętościowy” w dotyku, i która uwypukla pikowanie oraz tkaniny spodniej. Wszystkie trzy warstwy pikuje się – ręcznie lub na maszynie, czyli przeszywa razem w celu ich połączenia. Pikowanie pozwala także podkreślić wzór wierzchniej warstwy patchworku i decyduje o jego urodzie.

Tradycyjnie patchworki szyło się z jednej strony  z biedy – wykorzystując resztki tkanin, stare ubrania,  a z drugiej strony był to rodzaj robótek ręcznych, sposób na miłe spędzenie czasu – często podczas wspólnego szycia z przyjaciółkami – jak haft. Dziś patchworki to zarówno piękne wyroby praktyczne, jak i sztuka tekstylna, a także forma eco-recyklingu.  Na szczęście idea wspólnego szycia patchworków również przetrwała !

 

Kobiece Pasje: Czy w dzisiejszych czasach ta babcina technika może mieć praktyczne zastosowanie? Czy jest to tylko sztuka artystycznego łączenia tkanin?

Ewa Pawłowska: Jak najbardziej ! To sztuka użytkowa – w pełnym tego słowa znaczeniu. Z jednej strony sztuka: doboru kolorów, wzorów, precyzji szycia (której na pierwszy rzut oka nie widać, ale która decyduje o urodzie patchworku,  a także o jego trwałości), wykończenia – często ręcznego (uwielbiam ręczne pikowanie !)… A z drugiej strony patchwork to narzuta, którą można przykryć łóżko, otulić się jak miękkim, ciepłym kocem. Zrobiona z wysokiej jakości materiałów przetrwa wiele prań i zabaw dziecięcych. Patchworki mniejszego formatu wiesza się na ścianach jak obrazy – ocieplają wnętrze, wnoszą do niego domowy klimat. Pasują zarówno do wnętrz tradycyjnych , jak i nowoczesnych, to kwestia wzorów i kolorów. Ja wszędzie chodzę z moją torbą patchworkową i kolorową patchworkową kosmetyczką, która działa na mnie jak codzienny zastrzyk optymizmu. Bo najlepsze patchworki są nie te robione pod konkretne wnętrza, ale tworzone  pod konkretne osoby.

Ewa-Pawłowska_wystawa

Kobiece Pasje: Czy można techniki patchworku nauczyć się samodzielnie bazując, na przykład, na wiedzy znalezionej w Internecie, czy w książkach? Co by Pani poleciła? Jakie portale, książki, od których warto zacząć.

Ewa Pawłowska: Ja swoją przygodę z  patchworkiem zaczęłam  od podstawowego kursu i polecam to, gdyż uczy to podstawowych technik,  różnych „skrótów” szyciowych i ułatwień, które oszczędzają sporo stresu, zniechęceń i prucia. Takich kursów jest w Polsce coraz więcej, ja sama prowadzę je w warszawskich  domach kultury – także nieodpłatnie.  Ale oczywiście można też uczyć się samemu, bazując na Internecie, filmach na You Tube.  Po polsku wyszło ostatnio kilka pozycji o patchworku, warto mieć którąś pod ręką, ale naprawdę najlepiej jest wymieniać się doświadczeniami z innymi, pokazywać swoje prace, prosić o poradę  – bo patchwork (chyba że tworzy się sztukę tekstylną) to technika wspólnego szycia, wymiany doświadczeń, pogawędek.  Szczególnie polecam grupę facebookową  „Patchwork po polsku” – zawsze można liczyć tam na poradę i pomoc. Mając to na względzie,  razem z innymi pasjonatkami założyłyśmy także w tym roku Stowarzyszenie Polskiego Patchworku  – platformę  dla wspólnych warsztatów, wystaw, spotkań. Wkrótce o nas usłyszycie !

 

Kobiece Pasje: Gdzie można obejrzeć Pani patchworki ?

Ewa Pawłowska: Zawsze można się ze mną skontaktować – chętnie je pokażę, opowiem o nich (długo), pomogę w szyciu własnego.  Uczestniczę także wystawach zbiorowych (w tym roku moje prace można było już oglądać w Szczecinie i Pradze). W maju  moje patchworki  będzie można zobaczyć na krótkotrwałych wystawach zbiorowych w Warszawie: podczas Kongresu Kobiet i podczas Nocy Muzeów w domku fińskim na Jazdowie. Mam nadzieję, że w tym roku dojdzie do skutku także moja druga wystawa indywidualna, także w Warszawie. Serdecznie zapraszam, szczególnie na Jazdów, gdzie będę reprezentować Stowarzyszenie Polskiego Patchworku.

 

Kobiece Pasje: Jakie znaczenie w dzisiejszym świecie ma pasja według Pani?

Ewa Pawłowska: Pozwala żyć ! Mało jest szczęściarzy, którzy naprawdę realizują się w swojej pracy zawodowej – to znaczy są naprawdę szczęśliwi, gdy pracują. Dla pozostałych taką możliwość daje pasja. Bo pasja to więcej niż hobby, to coś, co wciąga tak, że trudno bez tego żyć.  Mnie patchwork tak wciągnął, że rzucam swoją pracę zawodową, żeby zająć się patchworkiem. Mam świadomość oczywiście, że od strony materialnej to szaleństwo, ale już nie potrafię inaczej. Bo hobby można łączyć z inną pracą, ale pasji – już nie.  Na szczęście jest we mnie też część racjonalna, dzięki której założyłam sklep z tkaninami i akcesoriami do patchworku Kiltowo  (na razie w Internecie, ale szukam właśnie dla niego siedziby), prowadzę kursy patchworku, szyję na zamówienie.

 

Kobiece Pasje: Co jest dla Pani najważniejsze w życiu?

Ewa Pawłowska: Powiem tak: moje własne szczęście. Bo widzę jak dzięki patchworkowi jestem szczęśliwa, jak inne są moje kontakty z ludźmi. I widzę też, że ludzie lubią kontaktować się z naprawdę szczęśliwymi ludźmi, bo taki człowiek nie zamyka się w swoim szczęściu, tylko dzieli nim bezwiednie z innymi. Wiem, że brzmi to banalnie, ale w moim przypadku – gdy pod  słowem  szczęście rozumiemy patchwork – tak właśnie jest.

Kobiece Pasje:Dziękuje za rozmowę

Z Ewą Pawłowską rozmawiała Wika Kowalczyk z Kobiecych Pasji

 

1,259 total views, 1 views today

One thought on “Pasja to więcej niż hobby, to coś, co wciąga tak, że trudno bez tego żyć

Dodaj komentarz

Why ask?