Wywiad z Małgorzatą Taubert


O przygodzie Gosi z decoupagem, dowiedziałam się przez przypadek, w przedszkolu. W szatni wśród wielu plastikowych i powyginanych wieszaków, wypatrzyłam jeden zupełnie inny, drewniany, ręcznie malowany, jakby z babcinej szafy wyjęty.

– Co to za cudo, pytam?

– Zrobiłam w chwili wolnej, dla Nony.

– Ale jak? To przecież piękne takie i chyba strasznie było trudne do zrobienia?

– To decoupage. Do pracowni zapraszam, wszystko Ci opowiem.

I tak w „Urokliwisku Gohy” się znalazłam…

Trudno tam trafić, szyld by się przydał. Ale nazwa ulicy odpowiednia Różana 65, od razu przyjemnie się kojarzy. Fajna okolica Stary Mokotów, domki jednorodzinne, ogródki, klimat jak poza Warszawą. W środku schody, świece zapalone, stare meble, ślicznie ozdobione różności: pudełka, ramki, bombki, konie na biegunach, chusteczniki, szkatułki, ikony …. W drugim pomieszczeniu wielki stół, pełen pędzli, flakoników, papierów ozdobnych, drewnianych, szklanych, metalowych, nieozdobionych drobiazgów… twórcza atmosfera.

„Urokliwisko Gohy” skąd ta nazwa?

Ktoś ze znajomych to miejsce tak nazwał, bo to urocze miejsce, takie z klimatem,        z przyjemnością się tam wraca.

Niektórzy mówią, że to „Uzdrowisko Gohy”, bo podczas warsztatów decoupage uleczyć się można, wszelkich stresów pozbyć, poprawić nastrój, a przy tym nauczyć się samodzielności twórczej i odkryć w sobie duszę artysty.

Jaki był początek?

Najpierw była pasja projektowania wystroju wnętrz, która 7 lat temu przerodziła się w pasję ozdabiania przedmiotów. Trudno było wówczas zdobyć informacje o technikach zdobniczych. Docierały jedynie nowinki z zagranicy, polskich stron internetowych o decoupage jeszcze nie było, brakowało wymiany informacji. Wiele działań opartych było na eksperymentach. Jednak zainteresowanie tematem jest coraz większe. 5 lat temu powstał sklep internetowy i blog tematyczny, a potem pracownia i sklep z akcesoriami do decoupage i pracami autorskimi.

Co to jest decoupage i na czym polega?

To sztuka zdobienia przedmiotów wzorami wyciętymi z papieru ozdobnego, z serwetek (technika serwetkowa), gazet, wydruków komputerowych, papieru ryżowego. Wycięte motywy mogą być naniesione m.in. na drewno, szkło, metal, plastik, karton, świecę, ceramikę, materiał, ramki, albumy, wieszaki drewniane…..  Ale nie wystarczy wyciąć wzoru, trzeba odpowiednio go skomponować, przygotować tło, przykleić, wielokrotnie lakierować, tak aby uzyskać efekt ręcznie malowanego przedmiotu. Praca nad jednym projektem może trwać parę dni, nawet do tygodnia.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Pomysły pojawiają się w głowie, czasem trzeba czekać parę dni na natchnienie, a potem nagle przychodzi wena twórcza i można zrealizować kilka projektów równocześnie. Przed rozpoczęciem pracy najlepiej przygotować zaplecze np. powycinać motywy papierowe, nanieść tło na przedmioty, zgromadzić dodatkowe ozdoby np. liście, kamyki, muszelki, piasek…

Większość pasjonatek decoupage to „szperacze” i „zbieracze”. Najbardziej owocne poszukiwania odbywają się na pchlich targach w małych miejscowościach oraz na śmietnikach. Ludzie wyrzucają prawdziwe skarby, stare stoły, fotele, szafy, zegary i przeróżne inne przedmioty, którym fajnie jest dać nowe życie.

Podobno decoupage jest zaraźliwy, czy to prawda?

Pierwszymi „ofiarami” są najbliżsi, rodzina, kolejni to znajomi, a potem to już prawdziwa „epidemia”….

Gosia chodzi spać codziennie między 2 lub 3 nad ranem. Mąż jej pomaga ale zawsze jest dużo pracy. Zamówienia trzeba realizować, paczki popakować, uzupełnić zapasy, na maile odpowiedzieć, projekty dokończyć i życiem rodzinnym się zająć. Nawet mała 6 letnia Nona „zachorowała na decoupage”, lubi ozdabiać, rysować, malować. Ostatnio nagrodę w przedszkolu otrzymała  za pięknie ozdobionego misia.

Kolejne „ofiary epidemii” do pracowni przychodzą, to znajomi znajomych, o poradę proszą, kupują wszelkie akcesoria i w warsztatach biorą udział.

Jedną z ofiar jest Asia nauczycielka, która mówi, że już wie czym będzie się na emeryturze zajmować – ozdabianiem przedmiotów, głównie chusteczników i wieszaków, które rozchodzą się wśród znajomych jak świeże bułeczki. W drodze na angielski w Urokliwisku się zatrzymuje i w końcu na zaplanowane zajęcia nie dojeżdża, woli w pracowni zostać.

Dla Doroty psychologa, przychodzenie na warsztaty Gohy, to prawdziwa uczta twórcza i cudowny sposób na odstresowanie po całym dniu pracy. Lubi doskonalić warsztat rękodzielniczy, uważa, że uczyć się przez całe życie trzeba.

Natomiast Joanna, projektant instalacji sanitarnych wraz z mężem są stałymi klientami i poszukiwaczami inspiracji. Ich ulubionym słowem jest „przydaś”, co znaczy, że wszystko do ozdabiania może się przydać, bo nie ma dla nich większej przyjemności niż podarowanie nowego życia starym i niechcianym przedmiotom…..

Małgorzatą Taubert z „Urokliwiska Gohy” rozmawiała Joanna Święcicka-Łyszczarz  blog-osobowości i Wiki Kowalczyk z Kobiecych Pasji

3,005 total views, 1 views today

2 thoughts on “– Artystyczne uzdrowisko

  1. złożyłam zamówienie na papier do dequpage w styczniu-do tej pory nie otrzymałam ani zamówionego towaru, ani zwrotu wpłaconych pieniędzy, ani odpowiedzi na maile które wysyłałam. Kwota nie jest duża ale denerwuje mnie sam fakt że w ogóle ta firma oferuje swoje produkty.

Dodaj komentarz

Why ask?