Konkurs „Smaki dzieciństwa”

okładka-książki_oDla Czytelniczek Kobiecych Pasji mamy egzemplarz książki „Dom pełen smaku” autorstwa  Basi Ritz, która jest bohaterką ostatniego  wywiadu opublikowanego w Kobiecych Pasjach.

Aby wziąć udział w konkursie wystarczy w komentarzach opisać  smaki swojego dzieciństwa lub zamieścić przepis potrawy kojarzącej się z dzieciństwem.

Zwycięzcom zostanie  autor   najciekawszej  wypowiedzi w ocenie Redakcji Kobiecych Pasji.

Rozstrzygnięcie konkursu 11 lutego 2014r nazwisko zwycięscy zostanie opublikowane na stronie.

Zapraszamy do udziału w konkursie  i życzymy powodzenia.

6,338 total views, 2 views today

11 thoughts on “Konkurs „Smaki dzieciństwa”

  1. Moje wspomnienia z dzieciństwa to rytuał powrotu z przedszkola.Użyłem tego słowa celowo gdyż powrót zawsze był taki sam, choć miał dwie odmiany: Babciną i Dziadkową. Kiedy przychodziła po mnie Babcia, na początku było zwyczajnie. Ot, pojawiała się wtedy, kiedy inni opiekunowie. A że byłem dzieckiem wygadanym i usta prawie mi się nie zamykały, zdążyłem jej zaśpiewać wszystkie piosenki, których nauczyłem się tego dnia, póki nie doszliśmy do cukierni. Zawsze tej samej, zawsze po to samo. Powroty z Babcią nieodmiennie miały smak świeżo upieczonych makówek. Do dziś smak tych ciasteczek przypomina mi radosne chwile. Natomiast powrót z Dziadkiem był bardziej nietypowy. Zazdrościły mi go wszystkie dzieci. Kojarzyły mojego Dziadka jako „pana z kaskiem”. On zawsze przyjeżdżał po mnie swoim motorem. To tego zazdrościli mi koledzy. Do dzisiaj pamiętam, jaki byłem dumny, kiedy jako kilkulatek ze zbyt dużym kaskiem na głowie pokazywałem razem z Dziadkiem ręką, w którym kierunku skręcamy. Siedziałem za nim, trzymałem się mocno i patrzyłem, jak świat pomyka wokół nas. Ale nie byłoby to słodkie wspomnienie, gdybyśmy wracali prosto do domu, o nie. Razem z Dziadkiem zawsze wstępowaliśmy do sklepu. Kupował mi baton „Bajeczny” od Wedla, tylko ten. Uwielbiałem go, a właściwie uwielbiam do dziś. Jednak nie jem go często. Chcę, żeby na zawsze kojarzył mi się tylko z tamtymi chwilami. Powroty z Dziadkiem, motor i baton „Bajeczny”.

  2. Moje dzieciństwo to kraina słodkości, które do dziś przywołują piękne wspomnienia, poczucie bezpieczeństwa i nawołują, bym nigdy nie rezygnowała z marzeń, których pełne są dziecięce głowy. Wspomnienie wspaniałego aromatu sernika z wanilią, pieczonego przez moją ś.p. Babcię (która była mistrzynią wypieków!) sprawia, że przed oczami stają mi święta wszelkiego rodzaju, spędzane w radosnym gronie najbliższej rodziny. To dla mnie jeden ze sposobów, by ci bliscy, których nie ma już na tym świecie, zostali ze mną na zawsze. Zdjęcia można zgubić, mogą ulec zniszczeniu, wytarte przez czas, ale wonie niegdyś dochodzące z babcinej kuchni nigdy się nie ulotnią. Z Babcią wiążę również wszelkiego rodzaju placki drożdżowe z kruszonką – najpyszniejsze, jakie kiedykolwiek jadłam! I pewien miks jabłek z
    cynamonem, który służył jako nadzienie do słodkich rolad, pączków, naleśników… Ja jednak najczęściej wyjadałam go łyżką prosto ze słoika, kiedy nikt nie patrzył :)
    Kolejnym frykasem, którym pachnie i smakuje moja młodość, to masa krówkowa – nie z puszki, ale tworzona przez mojego Tatę. Chociaż był i nadal jest zapracowany i wiecznie zagoniony, w chłodne i smętne dni potrafił znaleźć czas, by upichcić coś smakowitego. Słabość do słodyczy najwyraźniej odziedziczyłam po nim (szkoda, że nie talent kulinarny ;), z „niczego” umie wyczarować istne cuda. Pralinki marcepanowe (z marcepanem nie mające nic wspólnego poza zapachem), prześwietny lukier, chałwę, wszelkiego rodzaju masy do ciast – mnie nigdy nie udało się dokładnie powtórzyć smaków tych przysmaków. Nie dorównają im nawet najbardziej wykwintne czekolady, mimo że jestem ich wielką fanką 😉

  3. Witam.

    Gdy myślę o moim dzieciństwie, to chyba jak każdemu, kto wychowywał
    się w Polsce w latach 80. i 90. kojarzy mi się kasza manna z sokiem czy
    makaron z białym serem.

    Jednak najwyższe miejsce wśród żywieniowych wspomnień zajmuje danie,
    które najpierw mojej mamie przygotowywał dziadek, dziadkowi prababcia, a
    mama mi. Jest proste, jadało się je u nas w domu właściwie co tydzień,
    zresztą do tej pory tak jest. Mam wrażenie, że to jedno z tych dań
    regionalnych, które mimo wspaniałego smaku odchodzą w niepamięć. U nas
    kultywowane zawsze będzie ” hitem na czasie”.

    Danie wygląda tak: W jednym garnku gotujemy barszcz czerwony na samej
    wodzie, w drugim ziemniaki, a na patelni z boczusiu robimy skwarki.
    Ziemniaki tłuczemy i nakładamy na połowę talerze do zupy, ugniatamy,
    żeby się wszystko trzymało kupy i posypujemy skwarkami. Drugą część
    wypełniamy barszczem z cienkimi plasterkami buraków i dodajemy łyżkę
    prawdziwej śmietany. I to tyle, gotowe.

    Mogłabym jeść codziennie, do końca świata.

  4. Moje dzieciństwo to przełom lat 80-tych i 90-tych. A smaki… pierwsze miejsce zajmuje zdecydowanie zupa pomidorowa. Gotowała ją moją mama, często robiła też domowy makaron. Gdy przychodził dzień zupy pomidorowej, to jadłam ją trzy razy dziennie: na śniadanie, obiad i kolację. Mimo to do tej pory mi się nie znudziła i pozostała moją ulubioną zupą. Przepis był mniej więcej następujący. Mama gotowała wywar na drobiu i mięsie wołowym, zapewne załatwionym „po znajomości”. Do tego duża ilość włoszczyzny oraz sól i pieprz do smaku. I oczywiście pomidory. Tu było kilka wersji: pomidory przetarte przez sito, przecier pomidorowy lub domowy sok pomidorowy. Mama sama robiła w butelkach gęsty sok pomidorowy. Z nim zupa była najlepsza. Na koniec zabielona śmietaną. Piękne czasy, gdy „wysokoprocentową” śmietanę można było dodawać bez wyrzutów sumienia. Zupa czasem była podawana z ryżem, a czasem z makaronem. Za czasów szaleństw mojej mamy w kuchni i braków w sklepach, nawet z makaronem własnej roboty. Podobną zupę pomidorową gotuję sama do dziś, ale na zrobienie własnego makaronu jeszcze nigdy się nie zdobyłam :) I drugi ważny smak, to czekolada z okienkiem. Teraz powszechnie dostępna, na nikim nie robi wrażenia. Ale kiedyś… Kiedyś oznaczała sobotnią wyprawę w tatą na tzw. „Ciuchy”. Był to bazar na obrzeżach Warszawy. Za jego bramami był inny świat. Słodycze z Niemiec, amerykańskie filmy na kasetach VHS i wspomniane ciuchy, czyli kolorowe ubrania z paczek z zagranicy. Przypominam, że wtedy w sklepach był przede wszystkim ocet. A tam… Ameryka :) Tata kupował/wypożyczał filmy (te o Bondzie były obowiązkowe), a mi pozwalał wybierać sobie słodycze, z których najbardziej zapamiętałam te słynną czekoladę z orzechami, z okienkiem. Taki był nasz sobotni rytuał – małe cotygodniowe święto.
    Dzisiaj smaków jest więcej, wszystko jest bardziej dostępne. I chyba właśnie dlatego nic już nie cieszy tak bardzo jak kiedyś zupa pomidorowa i czekolada z okienkiem.

  5. Tyle tutaj pięknych wpisów i cudownych potraw, pomidorówka, słodkości, pajdy z cukrem, a dla mnie, dla mnie smakiem dzieciństwa jest… bułka tarta nasączona jajkiem, (czyli to, co pozostawało po manierowaniu schabowych). Dlaczego kojarzy mi się z dzieciństwem? Bo uwielbiałam ten smak, ale zawsze słyszałam, że nie mogę tego jeść, przecież to zwykła bułka tarta z surowym jajkiem! :)

    Wczoraj, kiedy przygotowywałam obiad skosztowałam pozostałości po panierce i poczułam się tak, jak wtedy kiedy byłam dzieckiem- czułam, że to, co robię jest zakazane! Emocje powróciły.
    Kocham ten smak, mimo że nie jest to danie, nie poda się tego gościom i nie można się tym najeść, ale to smak mojego dzieciństwa! :)

  6. Przepisów niestety nie pamiętam ( niektórych potraw) ale na zawsze w pamięci zostaną mi:
    – kanapka z prawdziwa śmietana posypana cukrem,
    – barszcz czerwony z grochem Jaś,
    – zupa mleczka z hmm kluseczkami z mąki razowej ( do dziś pamiętam ten cudowny smak),
    – krupy ze śliwkami ( gotowana kasza pęczak wymieszana z gotowanymi śliwkami suszonymi z odrobina masła)

  7. Do tej pory zapach i smak ciasta „pleśniak” przywołuje wspomnienia podwieczorków u Babci. :-)
    Minęło już tyle lat odkąd jako mała dziewczynka siadałam przy stole w kuchni Babci i z kubkiem ciepłej herbaty zajadałam się pysznym ciastem z dżemem z czarnej porzeczki (domowe przetwory babcine – pycha!!!).
    Teraz sama piekę ciasta dla moich dzieci i siostrzeńców.
    Ich ulubione to właśnie „ciasto pleśniowe”, jak je nazywają. :-)

  8. Może za wiele nie napiszę. Moim smakiem dzieciństwa było i jest tarte jabłko z cukrem, które zawsze robił mi dziadek. To niezapomniane wspomnienie ponieważ już teraz jabłek jeść nie mogę a kiedy przypomina mi się ten magiczny zapach czuję piękne wspomnienia.

Dodaj komentarz

Why ask?